Patrycja

1. DANCE HALL, czyli TYLKO TANIEC NAS WYZWOLI

Żyjemy w czasach gwałtownych polityczno-społecznych przemian. To nie czas na ostrożne stąpanie pomiędzy trendami czy mdłe kompromisy. Invista proponuje, aby pójść na całość i zapomnieć o codziennych bolączkach bawiąc się w rytmie energetycznego disco. Dance hall to trend stawiający na rzucające się w oczy, zmysłowe i niebanalne propozycje wzbudzające emocje. Motywem przewodnim jest czerń zestawiona z dekoracyjnymi, rockowymi akcentami utrzymanymi w duchu girl power. Poza czernią główne role grają głębokie fiolety, stalowe szarości i ciemna zieleń, a dla przełamania Invista proponuje zimny róż. Według Anne Marie Commandeur odpowiedzialnej za przygotowywanie corocznych tendencji chodzi o styl, który można określić bon motem: „Ubieraj się tak, jakby impreza trwała cały dzień, od rana do wieczora.” Dzień miesza się z nocą, błysk, łączy z matem – uniwersalnym kluczem jest czerń. Inspiracji można szukać na ostatnich pokazach Toma Forda.

2. SPORTS ARENA, czyli NA STADIONIE

Świat oszalał na punkcie zdrowego, sportowego stylu życia (jak to mówią trendsetterzy: „Health is the new wealth”), a dbanie o siebie stało się nowym rodzajem snobizmu i zaznaczania swojego statusu. Nie spotykamy się już w barach i pubach tylko na siłowniach i parkowych bieżniach, a chęć ruszania się jest (o, ironio!) zrośnięta z wielkomiejskim stylem życia. Dostrzegając te potrzeby Invista proponuje świeże i mocne odcienie, które doskonale współgrają ze sportowymi kolekcjami. Uzupełnieniem kolorystycznym kolekcji pozostaje czerń i lodowe szarości. Kontrastowe zestawianie ze sobą barw podkreśla atletyczną sylwetkę. Choć styl – dwukolorowe mozaiki i zabawy geometrią jest ważny, to nadal na pierwszym miejscu pozostaje funkcjonalność, komfort i niezależność.

3. BUSINESS LOUNGE, czyli PONADCZASOWY SZYK

Wraz z rosnącą świadomością problemów ekologicznych i znużeniem wielością trendów i tendencji szybka tania moda wypierana jest przez ponadczasowość i unikalność klasyki. Wracamy do korzeni w nowych interpretacjach. To sprytny sposób na wykorzystanie odświeżonych evergreenów w służbie nowoczesnemu indywidualizmowi. Invista proponuje inspirujący dialog pomiędzy przeszłością i przyszłością. Odcienie wprost czerpią ze stylistyki retro – dominują wielbłądzie beże, koszulowe niebieskości, winne fiolety i ceglaste czerwienie, które doskonale łączą się z nienaganną, prostą formą. Idealne połączenie dla tych, którzy tęsknią za autentycznością i naturalną elegancją. Efekt świeżości pojawia się po zestawieniu głębokich, ciemnych barw z przydymionymi pastelami w rytm powtarzających się rombów, kratek i pasków.

4. PLAYGROUND, czyli DOBRZE BYĆ DZIECKIEM

Playground to wyraz tęsknoty za żywą i energetyczną modą utrzymaną w duchu bycia poza głównym szlakiem, zrodzoną z pragnienia wyrwania się ze sztywnych ram powtarzalności współczesnego świata. To szukanie przyjemności w kolorach, wzorach i „niepoważnym designie”. To radość czerpana ze zdawania się na przypadek i intuicję. Umiłowanie prowokacji i ekscentryczności. Dlatego wśród odcieni przeważają radosne kolory w nietypowych konfiguracjach, których uzupełnieniem jest szalona zabawa z kształtami  i wzorami. Optymizm i kreatywność wzbudzane są głównie za sprawą różu, słonecznych odcieni żółtego, czerwieni, fuksji i zieleni. To doskonały trend dla tych, którzy lubią parodie, nieoczywiste reinterpretacje, a w duchu ciągle są młodymi buntownikami i buntowniczkami.

5. QUIET ROOM, czyli W STREFIE CISZY

W świecie zdominowanym przez chaos, hałas i harmider szukamy ciszy. Bez ściemy i zbędnego szumu. Ma być czysto i ascetycznie, co nie znaczy, że ubogo lub nudno. Quiet Room to luksus pozbawiony ostentacyjnej dekoracyjności, opierający się na szlachetności materiałów i formy. Idealny wybór dla osób ceniących komfort w minimalistycznym wydaniu. W palecie barw dominuje przymglony róż oraz eteryczny fiolet zestawione z dymnymi szarościami i mroźną bielą. Modele są super delikatne i ultra cienkie, pełne przezroczystości i siatek – doskonałe na cieplejsze dni.

.

Poniższy tekst to kolejny artykuł z serii #uczymysierazem, w których razem z Wami poznajemy lepiej social media. Podczas ostatniego przeczesywania zakamarków Internetu w poszukiwaniu wiedzy z zakresu Facebooka i Instagrama natrafiłyśmy na trzy ciekawe aplikacje, które być może przydadzą się Wam podczas tworzenia własnych treści do mediów społecznościowych. Co najważniejsze można z nich korzystać bezpłatnie. Oto one:

PHOTOFUNIA

Na swoim koncie na Instagramie o tej aplikacji (a właściwie również stronie) wspomniała Marta Kaczmarski, znana również jako Instagram Instruktor. Photofunia to świetne miejsce na przygotowanie zaskakujących kolaży i fotomontaży. Wystarczy wybrać efekt, który nam się spodobał,  a następnie dodać swój tekst i/lub zdjęcie i pobrać gotowy montaż. Naszym zdaniem Photofunia doskonale sprawdzi się w przypadku okolicznościowych postów lub gdy brak nam weny i potrzebujemy odrobiny inspiracji. Co ważne, aplikacja jest zupełnie darmowa.

Efekty mogą wyglądać na przykład tak:

LUMEN 5

Ta aplikacja z kolei pomaga w tworzeniu animowanego tekstu z muzyką i zdjęciami w tle. Albo w tworzeniu video z już napisanych artykułów (czyli pozwala wykorzystać jeszcze raz to co już się stworzyło np. na potrzeby bloga na Facebooku lub Instagramie). Poleca ją miedzy innymi Dagna z bloga Szczęśliwa w biznesie. Aplikacja jest prosta i intuicyjna, w wersji bezpłatnej oferuje kilka stylów do wyboru, można zmieniać zdjęcia, dodawać własne, decydować o dodatkowych parametrach, jak podświetlenie tekstu czy jego umiejscowienie. Naszym zdaniem Lumen 5 dobrze sprawdzi się na przykład przy tworzeniu filmu edukacyjnego lub zapowiadającego jakieś wydarzenie.

LOOPSIE

O ruchomych fotografiach, na których porusza się tylko wybrany fragment zdjęcia, a reszta jest zamrożona (tak zwanych cinemagraphach) słyszałyśmy już wcześniej, ale do tej pory nie udało nam się trafić na aplikację, która pozwalałaby na uzyskanie tego efektu w sposób szybki, a jednocześnie dobrze wyglądający. Aż do teraz, a to za sprawą Adriana Kilara i jego kanału na Youtube Mówi Kamera. Polecana przez Adriana aplikacja Loopsie jest bezpłatna (o ile nie przeszkadza nam znak Loopsie na grafice) i baaardzo prosta w obsłudze. Wystarczy nagrać filmik telefonem komórkowym, a następnie przesuwając palcem po ekranie zaznaczyć obszary, które mają być ruchome. I tyle!

Raz na dwa lata Invista, firma odpowiedzialna za najbardziej chyba rozpoznawalne włókno na świecie, Lycrę, organizuje konferencję Fiber Moves Us, na której z jednej strony można zapoznać się z ich innowacjami, a z drugiej posłuchać o najnowszych tendencjach na rynku pończoszniczym, ale i w branży modowej w ogóle.
Oto najciekawsze dziesięć rzeczy, o których moim zdaniem była mowa. Część z nich była dla mnie zaskakująca, część nie. Ale niekiedy nawet rzeczy oczywiste wydają się na tyle istotne, że warto o nich wspomnieć (i stąd ten tytuł).

  1. Skóra niedźwiedzia polarnego jest czarna, czyli rajstopy, które grzeją

Białe miśki polarne pod futrem kryją czarną skórę, która pomaga im w pochłanianiu ciepła. Wiedzieliście o tym? Bo ja nie. O ich komfort termiczny w niesprzyjających warunkach dba również gęste futro, które zatrzymuje i ogrzewa powietrze pomiędzy włoskami – to właśnie uwięzione powietrze tworzy tak dobrą warstwę izolacyjną! Specjaliści z Invisty zastanawiali się, jak zapewnić ciepło naszym nogom w zimowe dni i postanowili skorzystać, przynajmniej częściowo, z miśkowych sposobów.  Nowa technologia Thermolite Far Infrared pozwala na czerpanie energii nie tylko z zewnątrz, ze słońca (wszak zimą często bywa pochmurnie), ale z wewnątrz, z naszego ciała. Wtedy to my same ogrzewamy nasze nogi dzięki obecności ceramicznych pigmentów we włóknach rajstop wykorzystujących promieniowanie podczerwone naszego ciała. I problem mini przy minus dwudziestu stopniach Celcjusza rozwiązany;)

  1. Kobiety też wolą czerń

Z badań Invisty, a trzeba powiedzieć, że robią je wyjątkowo rzetelnie na dużych próbach badanych, wynika, że 66% kobiet wybiera rajstopy w kolorze czarnym. Również ankietowane sklepy przyznają, że 50% sprzedaży pończoszniczego asortymentu przypada właśnie na czarne rajstopy. Dlatego też producent Lycry rozwija swoją technologię True Black, która ma zapewnić głęboką czerń przez długi czas i chronić kolor przed blaknięciem.

66% kobiet wybiera rajstopy w kolorze czarnym

  1. Rajstopy i skarpetki mogłyby być akcesorium modowym – gdyby tylko były dostępne w sklepach

Choć z badań Invisty wynika, że kobiety traktują rajstopy raczej funkcjonalnie (mają chronić nogi przed zimnem i uzupełniać strój,  gdy w grę wchodzi założenie sukienki lub spódnicy) to rajstopowi specjaliści są przekonani, że kobiety z chęcią potraktowałyby wyroby pończosznicze, tak jak inne elementy odzieży – jako podlegające trendom i modzie, gdyby…wiedziały, że tak w ogóle można. Dlatego zachęcają sklepy do odrobiny ekstrawagancji i eksponowania kolorowych, wzorzystych rajstop i skarpetek na witrynach, nawet jeśli początkowo byłby  jedynie elementem zachęcającym do wejścia do sklepu, a nie realnie zwiększającym obroty w sklepie towarem. Tym bardziej, że millenialsi niespecjalnie chętnie sięgają po rajstopy, a wprowadzenie elementu doświadczenia emocji i zabawy mogłoby być sposobem na odwrócenie tego trendu.

  1. Millenialsi to nie jest pokolenie młodych roszczeniowych leniwców

Przede wszystkim nie są już młodzi. Przyjmując przedział wiekowy pokolenia millenialsów, jako ludzi urodzonych pomiędzy 1980, a 1994 rokiem najstarsi z nich mają dziś prawie 40 lat. W 2017 roku było ich około 1,7 milliarda na świecie. W powszechnych analizach mówiąc o millenialsach myślimy o ludziach urodzonych w Europie Zachodniej i Stanach Zjednoczonych, tymczasem najwięcej millenialsów mieszka…w Azji. W odróżnieniu od ,,zachodnich” millenialsów (którzy w porównaniu z poprzednim pokoleniem mają mniej stabilną sytuację finansową i bardziej oczekują wsparcia) pokolenie urodzone po 1980 roku w krajach azjatyckich ma z reguły lepszą sytuację finansową od swoich rodziców i bardziej optymistycznie patrzy w przyszłość. To, co ich wszystkich łączy to szukanie autentycznych doznań i ciekawych historii. Nie chcą produktu, tylko doświadczenie. I o tym powinny pamiętać marki, którym zależy na dotarciu do tej grupy odbiorców.

…najwięcej millenialsów mieszka…w Azji

  1. Pończochy, które chce się nosić

Jak już wspominałam wśród millenialsów sprzedaż rajstop spada. Jak temu zaradzić? Zaoferować im pończochy, radzi Invista. Są lekko vintage’owe, a jednocześnie dla młodszego pokolenia mogą stanowić stosunkowo nowy produkt (nowe doświadczenie) do codziennego użytku. Jedyny problem jest taki, że pończochy z reguły są… niewygodne. Potwierdzają to zresztą badania – 64% pytanych kobiet uważa, że górna część pończoch jest niewygodna – uciska lub obciera, a 66% obawia się, że pończochy zsuną się podczas noszenia. Dlatego Invista proponuje swoje nowe rozwiązanie Lycra Stay Ups, które wyróżnia przede wszystkim to, że górna część z silikonem nie jest doszywana osobno, a stanowi integralną część pończochy – tym samym nie ma żadnych denerwujących szwów. Po drugie część uciskowa zaprojektowana jest tak, aby dawać maksymalne podtrzymanie, przy równoczesnym zapewnieniu komfortu, a sama krawędź naturalnie wywija się w stronę ciała, aby zniwelować wrażenie zsuwającej się pończochy. Brzmi świetnie, także, jako millenials (millenialska?) chętnie wypróbuję gotowy produkt.

  1. 70% kobiet we Włoszech, Wielkiej Brytanii i Niemczech wpada w kategorię plus size

Dlatego Lycra zaczyna rozwijać swoje produkty w kierunku poprawiania komfortu kobiet o większych rozmiarach. Cóż lepiej późno niż wcale;) Natomiast zastanawia mnie – skoro 2/3 potencjalnych klientek nosi rozmiar L i więcej, to dlaczego rozmiarówka popularnych marek pończoszniczych od lat niezmiennie kończy się na ,,czwórkach”? Niestety nie mam danych z Polski na temat liczby kobiet plus size, ale podejrzewam, że również u nas stanowią pokaźną grupę klientek. Także drodzy producenci rajstop – chyba nie ma na co czekać, tylko czas poszerzać rozmiarówkę!

…skoro 2/3 potencjalnych klientek nosi rozmiar L i więcej, to dlaczego rozmiarówka popularnych marek pończoszniczych od lat niezmiennie kończy się na ,,czwórkach”?

  1. Megatrendy – zdrowe życie

Megatrendy to globalne tendencje wpływające na zachowania i sposób myślenia ludzi na całym świecie, które pojawiają się pod wpływem zmian technologicznych, ekonomicznych, społecznych, a także zmieniających się wartości. Jednym z trzech zaprezentowanych podczas konferencji (oprócz etycznego życia i ekonomii doświadczeń) było zdrowe życie. W przeciwieństwie do dotychczasowego rozumienia zdrowego życia nie chodzi tu o dbanie o szczupłą, wysportowaną sylwetkę, twarz bez zmarszczek i jedzenie superfoods.  To bardziej holistyczne podejście zakładające, że zdrowe życie to nie tylko dbanie o ciało i to czym je karmimy, ale także o swój komfort, rozwój emocjonalny i intelektualny, a także dbałość o relacje międzyludzkie. Nie chodzi o to, żeby czuć się młodziej lub szczuplej, a po prostu lepiej.

Nie chodzi o to, żeby czuć się młodziej lub szczuplej, a po prostu lepiej.

  1. Chcemy eko, nie chcemy za to płacić

Kolejny już rok słyszę o tym, jak etyczna produkcja, ekologiczne materiały i dbałość o środowisko są ważne dla naszej branży i dla klientek. Że świadomość konsumentek i konsumentów wzrasta, że jest to jeden z megatrendów i globalna tendencja na rynku. I faktycznie na targach materiałowych firmy od włoskich po chińskie prezentują swoje najnowsze osiągnięcia w ekologicznej produkcji. Tylko że z badań przeprowadzonych przez Invistę wynika, że kobiety owszem doceniają produkty ekologiczne, zdają sobie sprawę z ich wartości, cenią wysoką jakość produktów, tylko…nie bardzo gotowe są za to zapłacić. Co w tej sytuacji? Według Invisty pozostaje jedynie żmudna droga edukacji i nagłaśniania konieczności zmiany fast fashion na eco fashion, nawet jeżeli będzie to oznaczało, że kupimy kilka bluzek czy par rajstop mniej. Tym bardziej, że raport ONZ nie pozostawia złudzeń – jeśli nie zmienimy naszego podejścia do wykorzystania zasobów naturalnych to w roku 2050 Ziemia, jaką znamy, przejdzie do historii.

…jeśli nie zmienimy naszego podejścia do wykorzystania zasobów naturalnych to w roku 2050 Ziemia, jaką znamy, przejdzie do historii.

  1. A ty skanuj się!

Patrząc bardziej optymistycznie w przyszłość eksperci przewidują wysyp skanerów 3D, które będą dokładnie obrazować naszą sylwetkę (albo wybrane fragmenty ciała) i następnie tworzyć nasze cyfrowe wymiary, które czy to w sklepie stacjonarnym, czy internetowym pozwolą zawęzić dostępne modele do takich, które najlepiej pasują do naszych naturalnych kształtów. Wyobraźcie sobie, że sklep internetowy sortuje wam propozycje, umieszczając na górze te, które najlepiej pasują do waszego rozstawu żeber, kondycji skóry wokół piersi i kształtu mostka. Brzmi dobrze, prawda? Choć wydaje się, że to pieśń dalekiej przyszłości to właśnie na rynek weszła podobna usługa skanowania stopy oferowana przez eobuwie.pl . Także może przyszłość jest bliżej niż myślimy?

  1. Skarpetki bez stóp i rajstopy do połowy, czyli trochę o trendach

Dokładniej o trendach napiszemy w osobnym tekście, natomiast tutaj chciałam wspomnieć tylko o dwóch, które można określić wspólną nazwą – hybrydy. Są to bowiem skarpetki bez części palcowej (wyglądają jak opaska naciągana na stopę), które dobrze łączą się z sandałkami i klapkami (tak skarpetki do butów z odkrytymi palcami będą jednak modne) oraz rajstopy z wzorem sięgającym od części majtkowej do kolan. Dzięki temu zakładając dłuższą spódnicę możemy mieć grzeczne, gładkie rajstopy, a zakładające krótszą – ciekawy, niebanalny wzór. Ciekawe, czy któryś z rodzimych producentów zdecyduje się na takie rozwiązanie?

Alice: How long is forever?;
White Rabbit: Sometimes, just one second’

JUST ONE SECOND to najnowsza, a zarazem najdłużej zapowiadana kolekcja marki WHITE RVBBIT, skierowana do pewnych siebie kobiet, dla których każda sekunda ma znaczenie. JUST ONE SECOND wyznacza nowy kierunek projektów tej młodej marki. Obok koronkowych braletek, które stały się znakiem rozpoznawczym brandu, pojawiają się zupełnie nowe konstrukcje, w znacznie większych niż dotąd rozmiarach – wszystkie uszyte w Polsce z troską o każdy detal.

WHITE RVBBIT do tej pory dał się poznać z kobiecych, często ekstrawaganckich projektów miękkiej koronkowej bielizny. Wśród projektów królowały nowoczesne braletki, wśród materiałów – koronki i hafty, wśród kolorów przede wszystkim czerń. Nowa kolekcja jest kontynuacją tego stylu, ale zdecydowanie zaskakuje różnorodnością konstrukcji i krojów. Obok koronkowych braletek pojawiają się balkonetki czy biustonosze typu half-cup, a dotychczasowa rozmiarówka S-XL ustępuje miejsca braffiterskim rozmiarom do miseczki H. Just One Second przynosi także nowe kolory koronek – choć główne modele promujące linię są dostępne w czerwieni, bieli i czerni, to towarzyszą im komplety w odcieniach bordo, butelkowej zieleni czy granatu. Pojawią się także nowe modele koronkowych szlafroków i koszulek nocnych wraz z koronkowymi akcesoriami, takimi jak opaski na oczy.

Poza funkcjonalnością i perfekcyjnymi konstrukcjami nowa kolekcja flirtuje z drapieżną zmysłowością podkreśloną detalami. Złote dodatki, ozdobne paski, dużo nieprzypadkowej przezroczystości – ta kolekcja nie ma za zadanie niczego maskować, ani niepotrzebnie zakrywać. Jej przeznaczeniem jest wydobycie piękna z ciała kobiety, takim jakie ono jest. Pokazanie, że jedna sekunda wystarczy, by zakładając bieliznę przenieść się w świat piękna i magii.

Od października w bieliźnianym butiku Apapat w Warszawie dostępna jest kultowa (przynajmniej w branży bieliźnianej) włosko-rumuńska marka I.D. Sarrieri. Przyznam szczerze, że od zawsze wrażenie robiły na mnie lekkie jak mgiełka, półprzezroczyste materiały misternie zdobione fantazyjnymi haftami i aplikacjami (okazuje się, że to często ręczna robota!), które mogłam podziwiać podczas prezentacji nowych kolekcji tej marki na targach w Paryżu. Słynne francuskie koronki Chantilly oraz fantazyjne zdobienia to zresztą znaki rozpoznawcze I.D. Sarrieri. Kolekcje marki zazwyczaj utrzymane są w stylu pałacowym, ale w takim dobrym, szlachetnym wydaniu, czyli jest elegancko i zjawiskowo, a nie kiczowato czy oczopląsowato.

Nie ukrywam, że uwielbiam podglądać ich projekty i cicho wzdychać, bo raczej nie dane mi będzie w tej bieliźnie pochodzić. Z dwóch powodów: rozmiarów (tu może bym się jeszcze jakoś zmieściła, udając, że dobre dopasowanie nie zawsze musi być takie dobre;) oraz cen (póki co sponsora na takie zachcianki brak;).

Rozmiarowo marka zamyka się na misce DD, także jak wspominałam obdarzone większym biustem fanki luksusowych kompletów nie wydadzą stosów złotych monet na tiulowe biustonosze z bajecznymi haftami (cena około tysiąca złotych), ornamentalnie zdobione boskie majtki z wysokim stanem (kolejne tysiąc złotych), czy zwiewne halki (dwa tysiące złotych).

Gdybym był bogaczem…dejdel didel dejdel digu digu didel, dejdel dum…

A wy ile byłybyście skłonne wydać na bieliznę?

Na zdjęciu: Simone Perele

Pozytywny obraz własnego ciała to od dłuższego czasu obszar zainteresowania psychologów. Niestety  do tej pory głównie badano aspekty związane z przyczynami negatywnego nastawienia do siebie (w tym swojej fizyczności) i  konsekwencje takiego stanu rzeczy, jak zaburzenia nastroju czy zaburzenia odżywiania. Tym bardziej cieszą doniesienia pokazujące, co może wpływać na prawidłowe (czyli akceptujące) podejście do własnej osoby w jej najbardziej namacalnym wymiarze. A poza oczywistymi rzeczami, jak wspierające bliskie osoby czy odpowiednia terapia, są też czynniki dość zaskakujące…jak choćby dużo zieleni. W dość pokaźnej liczbie przeprowadzonych badań udało się wykazać, że przebywanie na obszarach mało zurbanizowanych, gdzie jest dużo zieleni, pozytywnie wpływa na stosunek do własnego ciała.

Osoby, które zostały poproszone o spacerowanie trasą wytyczoną wśród zielonych przestrzeni deklarowały później pozytywniejszy stosunek do własnego ciała,  niż osoby, które spacerowały wzdłuż budynków, pozbawione kojącego oddziaływania roślinności. Co więcej, okazuje się, że pozytywny wpływ zieleni może pojawić się nawet po przyglądaniu się zdjęciom prezentującym naturę! Póki co nie do końca wiadomo dlaczego tak się dzieje i efekty, trzeba to przyznać, nie są jakieś spektakularne (wzrost lubienia siebie jest raczej niewielki i prawdopodobnie krótkotrwały). Niemniej jednak  wniosek nasuwa się jeden – ostatni wysyp zielonego koloru w bieliźnianych kolekcjach to nie przypadek – to ciałopozytywna terapia;)

Źródło:

Psychology Today

Piżamy Kuba to jakość i styl od prawie 20 lat. Nasza odzież produkowana jest w Polsce z najwyższej jakości naturalnych materiałów. Sztab projektantów dba nie tylko o modny wygląd naszych produktów, ale przede wszystkim o komfort użytkowania.
Jesteśmy jednym z wiodących producentów bielizny nocnej w Polsce. Obecnie posiadamy wielu odbiorców hurtowych na terenie całego kraju. Coraz licznej współpracujemy także z kontrahentami zagranicznymi. Stale rosnąca liczba odbiorców potwierdza jedynie, że jesteśmy solidnym partnerem biznesowym, a oferowane przez nas produkty są najwyższej jakości.

Zapraszamy do współpracy Klientów hurtowych. Sklepy, hurtownie, butiki, sieci handlowe. Jako producent gwarantujemy możliwość negocjacji cen, produkcji modeli na wyłączność.

www.kubapizama.pl

SKLEP FIRMOWY | BIURO
ul. Rokicińska 41
95-006 BUKOWIEC
+48 600 916 338 / +48 604 649 848

RZGÓW C.T.”PTAK” HALA A-BIS (WEJŚCIE NR 3 OD TRASY)
Stoisko 14 | Sektor 1
tel. 602 521 741

GŁUCHÓW HALA A
Sektor 1 | Miejsce 57/58
tel. +48 604 649 848

Przedstawiciele handlowi:

PRZEDSTAWICIEL HANDLOWY-    Polska północna i centrum
tel. +48 608 612 683

PRZEDSTAWICIEL HANDLOWY –  Polska południowa + Warmia Mazury
tel. +48 502 215 934

To jest artykuł z serii #uczymysierazem. Od razu zaznaczam, że nie jesteśmy mistrzami Instastories, ale sporo czytamy i szperamy szukając inspiracji, dlatego postanowiliśmy się z Wami podzielić kilkoma trickami znalezionymi w sieci – a nuż komuś się coś z tych rzeczy przyda?

PO CO MI W OGÓLE INSTASTORIES?

Zakładam, że większość osób mających konta prywatne, czy też firmowe na Instagramie wie, czym są Instastories. Dla tych, którym to umknęło, są to relacje w kółeczkach znajdujące się na górze strony głównej Twojego profilu, które możemy oglądać tylko przez 24 godziny – potem znikają. Według różnej maści ekspertów Instastories są baaaardzo popularne wśród użytkowników Instagrama. Do czego mogą się przydać? Na przykład do wrzucania na bieżąco rzeczy istotnych w danej chwili, ale niekoniecznie pasujących do naszego głównego konta (bo nie ten temat, kolorystyka, itd.). Ale można też traktować je bardziej serio, jako zaplanowany sposób komunikacji ze swoją publicznością. Nie tak dawno temu Amy Porterfield miała ciekawy podcast z Tylerem McCallem na temat jego metody Story Arc do tworzenia angażujących treści w Instastories.

JAK JE TWORZYĆ, ŻEBY KTOŚ CHCIAŁ JE OGLĄDAĆ?

Zasadniczo Tyler radzi, aby przed przygotowaniem relacji odpowiedzieć sobie na kilka pytań, które pomogą stworzyć lepszą historię dla odbiorców: Co moim fanom ma dać obejrzenie tej relacji? Co chcę, aby zrobili później? Jak zadbam o to, by relacja była dla nich interesująca i nie zmienili jej na inną? Jak zakończę moją relację? I od razu udziela kliku rad. Według niego na początku warto przedstawić, o czym będzie mowa, a także uchylić rąbka tajemnicy, jeśli planujemy coś extra dla naszych followersów na koniec relacji. Jeśli relacje ukazują się codziennie warto korzystać z naklejek z datą, aby ułatwić ich śledzenie.  Jak utrzymać zaangażowanie fanów przez całą relację? Warto mieszać ze sobą różne typy contentu (np. zdjęcia z filmami), dodawać ankiety, pytania . I cały czas pamiętać o tym, żeby nasza relacja dawała jakąś wartość – wiedzę, inspirację albo chociażby rozrywkę i chwilę odprężenia.

…warto pamiętać o tym, żeby nasza relacja dawała jakąś wartość – wiedzę, inspirację albo chociażby rozrywkę i chwilę odprężenia.

Na koniec dobrze jest historię zakończyć (a nie urwać w niespodziewanym momencie) i jasno sprecyzować, do czego chcemy teraz zachęcić naszą widownię – przejścia do głównej tablicy, przesłania wiadomości, informacji zwrotnej, a może jeszcze innej aktywności?  Ostatni „slajd” to także dobry moment na zareklamowanie kolejnej Instastories, jeśli wiemy już, o czym będzie.

PIĘKNE INSTASTORIES

Jeśli opcje zapewniane przez Instagram do kreowania relacji nie są dla Was wystarczające polecamy aplikację Unfold, którą znaleźliśmy na blogu Joanny Banaszewskiej. W wersji podstawowej jest bezpłatna i pozwala na tworzenie przepięknych slajdów o różnych układach zdjęć i napisów. Można także wybierać czcionki, kolor tła i kadrować dowolnie wstawiane zdjęcie. Stworzone w Unfold slajdy zapisujemy w telefonie i wrzucamy do Instastories. Gotowe!

Lato powoli dobiega końca, a to znak, że czas zacząć myśleć o…kostiumach kąpielowych na przyszły rok. Jakie będą kluczowe sylwetki? Jakie dodatki, kolory i wzory? Oto, co udało nam się dla Was wyłapać w Paryżu podczas Mode City.

KOLORY

Zdecydowanie widoczny w kolekcjach był kolor żółty. Wspominała  o nim również w swojej prezentacji na temat trendów przedstawicielka Nelly Rodi. Co prawda moim skromnym zdaniem słoneczny odcień jest dość trudny do noszenia, szczególnie jeśli ma się jasną, piegowatą karnację (jak ja), ale do odważnych świat należy! Na zdjęciu propozycja od Southbeach.

Czerwień Ferrari. Intensywny, “czysto” czerwony odcień był dosłownie wszędzie. Z głęboko wyciętą częścią majtkową od razu kojarzył się z kultowym serialem “Słoneczny patrol” i jej ratowniczkami, w szczególności jedną, graną przez Pamelę Anderson. Cóż, znowu nie jest to mój kolor, ale doceniam wrażenie, jakie robi – na pewno wyróżnia z tłumu. Na zdjęciu model MrMiss Studio oraz propozycja szwajcarskiej marki o kolumbijskich korzeniach – Pillert.

Odcienie ziemi i terakotowa armia.  Dla równowagi, poza żywą czerwienią i dającym po oczach odcieniem słońca w przyszłym roku można również spodziewać się bardziej stonowanych barw, jak różnej maści gliniane brązy. Po części wynika to z obecnej fascynacji naturą i szukaniem inspiracji wśród aspektów dotąd pomijanych. Czyli zamiast kwiatów i liści,  kamienie i ziemia. Na drugim zdjęciu kostiumy marek Rendl i Siyu (na pierwszym niestety nie wiem, nadgorliwy targowy ochroniarz nie pozwolił mi zrobić zdjęć z bliska).

I “kolor”, który roboczo nazywam kosmicznym. To wszystkie odcienie metalowe, koniecznie z połyskiem, odbijające i załamujące światło.  Bardzo nowoczesne, a jednocześnie trochę kojarzące się z rycerską zbroją (chyba, że tylko mnie:).

FALBANY

Poziome, pionowe, ukośne. Przy dekolcie, zamiast dekoltu, w pasie. W rozmiarze XS i XXL. Falbany są po prostu wszędzie. Czasem glamour, a czasem bardzo dziewczęce, jak u Kitess Clothing (drugie zdjęcie).

GŁĘBOKI DEKOLT

Dekolt w kształcie głębokiego V to chyba najbardziej wyraźny trend, jeśli chodzi o kostiumy jednoczęściowe. Czasami głębokość tego dekoltu może przyprawiać o zawrót głowy, bo pozwala opalić nawet pępek. Na zdjęciu komplet od Gottex (czy to aby nie jest manekin plus size?) oraz Evarae.

ASYMETRIA

Asymetria odświeża nawet najbardziej klasyczne kroje. Niekoniecznie musi przyjmować formę asymetrycznego, pojedynczego ramiączka – może być na przykład jednostronnym marszczeniem majtek, jak w zabawnym stroju od Rose Marin Swimwear.

MAKRAMY

Ze świata dekoracji domowych sztuka wiązania sznureczków przeniosła się do świata mody plażowej. Na zdjęciu w wersji total look od Despi, choć częściej można było spotkać makramowe dodatki – wiązania w dekoltach, ramiączka, czy wstawki w panelu na brzuchu.