Patrycja

Stowarzyszenie Polskiego Brafittingu już od pół roku dba o profesjonalne podejście do prawidłowego dopasowania bielizny. Jest pierwszą taką inicjatywą w Polsce podjętą przez same właścicielki sklepów bieliźnianych, by uświadamiać klientki, edukować je i doradzać. „Modna Bielizna” rozmawia z Dorotą Sierocką, rzeczniczką Stowarzyszenia Polskiego Brafittingu.

spbJak to się wszystko zaczęło? Która z Was wpadła na pomysł, żeby założyć Stowarzyszenie Polskiego Brafittingu?
Dorota Sierocka: O założeniu Stowarzyszenia w kręgach brafitterek mówiło się już od dwóch, trzech lat. Co jakiś czas podczas spotkań temat wracał do nas jak bumerang. Rozmawiałyśmy o tym, że jest potrzeba zjednoczenia się. Jak to zwykle bywa, kończyło się na rozmowach i każda z nas wyjeżdżała w swoją stronę. Zagonione swoimi obowiązkami odkładałyśmy to na później. Aż w końcu Iwona Misiewicz odezwała się do kilku z nas. Przygotowałyśmy propozycję dokumentów i na najbliższym spotkaniu brafitterek zwołałyśmy zebranie założycielskie.

13220826_588044704702259_970921065157768693_n
Brafitting w Polsce jest obecny od 10 lat. Dlaczego Stowarzyszenie powstało dopiero teraz?
Wcześniej, zanim brafitting stał się hasłem reklamowym prawie wszystkich sklepów z bielizną, nie było chyba takiej potrzeby. Teraz, gdy doborem biustonosza chwali się większość sklepów ze stanikami, chciałybyśmy wyróżnić te, które robią to profesjonalnie. Poza tym wcześniej brafitterki nie miały tyle możliwości do spotkań i po prostu się nie znały tak dobrze jak teraz.

Czy Stowarzyszenie ma formę prawną, oficjalną? Zostało zarejestrowane?

Tak, Stowarzyszenie Polskiego Brafittingu po wielu perypetiach formalnych zostało zarejestrowane w KRS dnia 14 grudnia 2015 roku.
Ile członkiń liczy Stowarzyszenie? Czy wszystkie są brafitterkami? Kto jest przewodniczącą, kto wchodzi w skład zarządu?
W tej chwili w Stowarzyszeniu jest 45 osób. Są to właścicielki sklepów, salonów brafittingowych, gdzie faktycznie świadczona jest usługa właściwego doboru biustonoszy. Kolejnych kilka pań czeka na weryfikację. Przewodniczącą Stowarzyszenia jest Iwona Misiewicz – białostoczanka, wiceprzewodniczącą – współwłaścicielka bydgoskiego salonu Magdalena Musiał. W zarządzie zasiadają również: olsztynianka Katarzyna Ludwiszewska, która jest sekretarzem, mieszkanka Stalowej Woli – Magdalena Skrzeszewska, która pełni funkcję skarbnika, oraz warszawianka Katarzyna Rybak, członek zarządu. Rzecznikiem SPB jest również warszawianka – Dorota Sierocka.

Czy jest to organizacja zrzeszająca same sklepy?

Proszę zwrócić uwagę na liczbę członkiń w porównaniu z liczbą sklepów w Polsce, które prowadzą sprzedaż bielizny i chwalą się usługą brafittingową. Stowarzyszenie to elitarna organizacja, która skupia tylko profesjonalistki z branży. Nie jest to organizacja, do której łatwo można być przyjętym, ponieważ spełnić należy kilka ważnych warunków. Po pierwsze, należy mieć duże doświadczenie i wiedzę z zakresu brafittingu. Należy być czynną właścicielką salonu brafittingowego. Po drugie, potrzebna jest rekomendacja dwóch członkiń Stowarzyszenia. Kolejnym wymogiem jest oferta sklepu, która powinna obejmować szeroki asortyment modeli, fasonów i rozmiarów biustonoszy.

Czy mogą się do Was zapisać także przedstawiciele producentów?

Nie, przedstawiciele producentów bielizny, dystrybutorzy, producenci czy hurtownie nie mogą należeć do naszej organizacji. Małym wyjątkiem są właścicielki sklepów brafittingowych pracujące również na rzecz dystrybutorów czy producentów. Takie panie są członkami wspierającymi, bez praw wyborczych, natomiast weryfikacja obowiązuje je taka sama.

Czy zamierzacie współpracować bardziej z producentami, na przykład doradzać im i konsultować kolekcje, czy raczej zwracacie się głównie do ostatecznych klientek, by wśród nich szerzyć ideę brafittingu?
Chcemy pracować na wielu płaszczyznach. Najważniejsze dla nas to promowanie prawdziwego brafittingu. Niemniej jednak zależy nam na dostępności dobrych modeli spełniających nasze oczekiwania, a przede wszystkim naszych klientek. W związku z tym chcemy podejmować współpracę z producentami. Liczymy, że będzie to współpraca oparta na obopólnych korzyściach, bo przecież my mamy doświadczenie w doborze, bezpośredni kontakt z klientkami i wiemy, czego potrzebują, a producent ma produkt, który może być coraz lepszy.

13450068_602359793270750_8976741337369887500_n
Niektórzy twierdzą, że brafitting jest przereklamowany, a nawet, ze względu na biustonosze zbyt ciasne w obwodzie, szkodliwy. Mają rację? Skąd może wynikać ich niechęć do tego tematu? 
Profesjonalne brafitterki, bo o takich tylko mówimy, od wielu już lat borykają się z wieloma problemami związanymi z dobieraniem prawidłowego modelu i rozmiaru biustonosza swoim klientkom. Najczęstszym kłopotem jest fakt, że klientka, która przychodzi do naszych sklepów, to klientka, która już miała „dobrany” rozmiar biustonosza w innym miejscu i w dalszym ciągu jest niezadowolona. Niektórzy twierdzą, że brafitting jest przereklamowany, ale my, jako Stowarzyszenie, będziemy mocno trwać przy swoim. Brafitting jest bardzo potrzebny!!!
Pierwsza fala brafittingu faktycznie była „zaciskająca”. Taka przyszła z Wielkiej Brytanii. Przez te lata ewoluowała i brafitting jest dzisiaj inny niż 10 lat temu. Według nas, pierwszą zasadą brafittingu jest wygoda klientki. Jeśli nie weźmiemy tego pod uwagę i będziemy upierać się, że ten obwód jest właściwy, bo tak wyszło z wyliczeń, a klientka twierdzi, że jej niewygodnie i nie może oddychać – nie osiągniemy zamierzonego efektu. I takie klientki powiedzą o przereklamowanym lub szkodliwym brafittingu. Rozmawiamy z naszymi klientkami, chcemy dowiedzieć się, co lubią, co im doskwiera w obecnie noszonym biustonoszu, i szukamy właściwego rozwiązania.
Co to jest w ogóle brafitting? Profesjonalny brafitting to dobranie klientce prawidłowego modelu, fasonu i rozmiaru biustonosza, z uwzględnieniem jej budowy ciała, wieku i preferencji. Brafitting to „ubranie” klientki w biustonosz, który nosi jej biust i odciąża kręgosłup, a nie sprzedanie biustonosza z rozmiarówki, którą akurat się posiada w sklepie na wieszaku.
W naszej codziennej pracy zdarzają się sytuacje, gdy klientka przychodzi do nas w przysłowiowym 75B, a wychodzi z nowym rozmiarem, najczęściej jest to 70E lub F. Dlatego profesjonalne brafitterki są bardzo potrzebne.
Brafitting to 120-130 rozmiarów biustonoszy, począwszy od rozmiaru 60B, a kończąc mniej więcej na obwodzie 110-115 i miseczce H, I. Po drodze mamy dziewięć rozmiarów obwodów i w każdym po kilkanaście rozmiarów miseczek. Przy profesjonalnym brafittingu alfabet bieliźniany nie kończy się na miseczce F. Brafitting to nie tylko ubranie biustu dużego, bo co tak naprawdę znaczy duży? Dla jednej kobiety miseczka D jest mała, a dla drugiej to duży rozmiar. Profesjonalna brafitterka nie ocenia i nie krytykuje, charakteryzuje się wysokim poziomem kultury osobistej i wysokim poziomem obsługi klientki. Dobierze rozmiar miseczki i C, i L.

O brafittingu mówi się najczęściej w kontekście marek brytyjskich D plus, czyli dla pań z większym biustem. Wyklucza to niejako osoby szczupłe z małym biustem. Co proponujecie im na pocieszenie?

Co proponujemy dla małych biustów? Brafitting! Dotyczy on każdego biustu. Zaczęło się od D plus, ponieważ kobiety o takim biuście miały trudności ze znalezieniem rozmiarów. Oczywiście, z innymi problemami borykają się panie o małym biuście, a  z innymi o dużym. Duży trzeba umieścić w miseczce, zapewnić właściwe podtrzymanie i uniesienie. Mały potrzebuje ładnej ekspozycji, ułożenia w wymarzony rowek. Często nasze małobiuściaste klientki mówią o tym, że odnalazłyśmy ich biust i wcale nie za sprawą push-upów.

Jak wśród polskich producentów przyjmują się założenia brafittingu? Czy podążają oni drogą brytyjską, czy raczej powstaje jakaś hybrydowa, typowo polska jego wersja?
Od kilku lat polscy producenci oferują już szeroką skalę rozmiarów miseczek. Skończyły się czasy, że na „duże biusty” pasowały tylko angielskie i niemieckie biustonosze. Profesjonalna brafitterka posiada wiedzę na temat oferty zarówno zagranicznych, jak i polskich producentów. Potrafi przeliczyć angielskie rozmiary miseczek na polskie. Na szczęście i  małe, i duże biusty mają już takie same szanse. Klientki korzystające z usług brafitterki zrzeszonej w Stowarzyszeniu mają zagwarantowane 100% profesjonalizmu w doborze biustonosza.

Czy macie plany konkretnych działań na ten rok?
Będziemy prowadzić intensywne działania edukacyjne na temat prawidłowego doboru rozmiaru biustonosza. Ale prawidłowy brafitting to nie tylko dobrze dobrany stanik, to również wiedza na temat profilaktyki raka piersi, dbania o piersi podczas ciąży i okresu karmienia. Jak widać, zakres jest bardzo obszerny, a Stowarzyszenie to w sumie niewielkie grono. Ale jesteśmy silne! Zatem chcemy skierować naszą działalność na dwa tory.
Jeden to droga, którą cały czas podążają członkinie jako brafitterki już od wielu lat – bezpośrednia edukacja klientek w sklepach i w przymierzalniach. Drugi tor to promowanie brafittingu i profilaktyki raka piersi w instytucjach edukacyjno-kulturalnych.
Rok 2016 to pierwsze miesiące naszej działalności. Mamy już kilka pomysłów na ciekawe akcje, ale na razie to tajemnica. W tej chwili możemy pochwalić się marcową akcją na Facebooku „Nie kupuj stanika na oko”, która miała uświadomić kobietom, że biustonosz należy przymierzyć, zanim się go kupi. W maju na Facebooku ruszyła kolejna, poświęcona doborowi biustonoszy ślubnych –  żeby pasował  do sukienki i naszej sylwetki. Śledźcie naszego fanpage’a – przygotowujemy następne akcje!

Życzymy Wam powodzenia i dziękujemy za rozmowę.

Od dwudziestu lat Agent Provocateur jest jednym z liderów w kreowaniu seksownej bielizny dla kobiet. W kolekcji jesień-zima 2016 ujrzymy propozycję bielizny dla nowoczesnej kobiety we wszystkich jej życiowych rolach. Kwintesencję kobiecej zmysłowości i seksapilu tym razem uchwycił Mario Sorrenti. Fenomenalny fotograf połączył siły z Agent Provocateur, aby stworzyć kampanię na obecny sezon, z udziałem olśniewającej nowoczesnej muzy Abbey Lee Kershaw.

Byłam absolutnie zafascynowana pracą z Mario” – wspomina Sarah Shotton, dyrektor kreatywna Agent Provocateur. „Nigdy wcześniej nie widziałam, żeby ktoś pracował w taki sposób. Na zdjęciach widać jego uwielbienie dla marki Agent Provocateur; pragnął bardzo czystych zdjęć – nic poza Abbey, bielizną i tym fascynującym magnetyzmem, który ich połączył. To była niezwykle seksowna sesja.”

aw16_campaign_eliza_cmyk_lr

Wyborowi bielizny do najnowszej kampanii przyświecał jeden cel – zadbanie o nowoczesne kobiety poprzez kolekcję pełną różnych modeli gotowych do łączenia ze sobą na wiele sposobów w zależności od nastroju i okazji. Od pojedynczych francuskich fig po rzucający na kolana gorset stworzony z koronki Chantily pokrytej warstwą połyskującego silikonu – każdy projekt z nowej kolekcji może być noszony samodzielnie lub w dowolnym połączeniu z innymi, zgodnie z tym co podpowiada nasza fantazja.

aw16_campaign_deziree-corset_cmyk_lr

Abbey Lee Kershaw to według marki ucieleśnienie nowoczesnej kobiety. Aktorka, modelka, artystka, muzyk – jest fantastycznym przykładem nowoczesnej kobiecości. „Pomimo swojej urody i osiągnięć Abbey nie jest onieśmielająca. Tym ujęła mnie przy pierwszym spotkaniu” – mówi Shotton. „Jest beztroska, towarzyska i pełna wrodzonego seksapilu, ale w taki sposób, że masz ochotę spędzać z nią czas. To stuprocentowa kobieta Agent Provocateur.”

Dodatkowe zdjęcia:

aw16_campaign_thea-jacket_greta-lingerie_cmyk_lr aw16_campaign_saffi_cmyk_lr aw16_campaign_audrey-black_cmyk_lr aw16_campaign_deziree-gown_cmyk_lr aw16_campaign_joan_cmyk_lr

Dostęp do bielizny jest powszechny. Każdy może zakupić takie desu, jakiego sobie życzy – w każdym kolorze, w każdym rozmiarze i w każdym fasonie. Mnogość firm produkujących bieliznę pozwala na swobodne przebieranie w asortymencie. Jednak pięćdziesiąt lat temu kobiety nie miały do dyspozycji tak szerokiego wachlarza możliwości i z pomocą przychodziły im… gorseciarki. Szlachetny zawód, który obecnie zalicza się do tzw. wymierających zawodów.

handmade bra

Gorseciarką nazywana była kobieta, która zajmowała się szyciem gorsetów. Pierwsze gorseciarki pojawiły się wraz z popularyzacją gorsetu jako elementu bielizny, czyli już w XV wieku. Dbały one o to, aby postawa klientki dzięki gorsetowi była usztywniona, biust uwydatniony, a talia wysmuklona. Z biegiem czasu gorseciarka stała się kobietą odpowiedzialną za bieliznę szeroko rozumianą. To kobieta, która stworzy zarówno biustonosz, kostium kąpielowy, jak i pas do pończoch. Wszystko oczywiście specjalnie pod wymiar konkretnej klientki, co z kolei czyni każdy produkt jedynym w swoim rodzaju. W obecnej nomenklaturze gorseciarka to połączenie konstruktorki, szwaczki i brafitterki.
Żeby można było zostać gorseciarką, trzeba było zdać egzamin czeladniczy, a następnie otrzymać uprawnienia mistrzowske. Pani Grażyna Owczarek, gorseciarka z Łodzi, uczyła się zawodu u swojej mamy, a następnie – zarażona miłością do bielizny po zdanych egzaminach otworzyła swój własny zakład przy ul. Jaracza 23, który istnieje do dziś. Już wtedy udało się mieć do pomocy wyuczoną pracownicę, co przy dużym napływie klientek było niezwykle pomocne. W sumie pani Grażyna wyuczyła pięć dziewcząt, a także swoją córkę, z którą pracuje do dziś. Klientek jest mniej, jednak są to klientki stałe, które od kilku lat powierzają pani Grażynie swoje marzenia o idealnej bieliźnie. Jak mówi sama gorseciarka: – „Staram się tak szyć, żeby klientka do mnie wróciła i przyprowadziła również swoje koleżanki, mamę, siostry. Do każdej klientki podchodzę z sercem i staram się spełnić jej oczekiwania. Każda pani, która do mnie zawita, poczuje przyjazną atmosferę, dzięki czemu nie musi czuć się skrępowana. Myślę, że odpowiednie podejście jest kluczem do sukcesu i gdyby nie to, to nie pracowałabym w swoim zakładzie ponad trzydzieści lat. Często otrzymuję pozdrowienia z różnych wycieczek lub spotykamy się z klientkami, co tylko mnie utwierdza w przekonaniu, że przyjazne relacje są ważne w tym zawodzie i to one go kształtują”. Sama praca z klientką to nic innego jak rozmowa na temat oczekiwań, możliwości i dostępnych rozwiązań. Stałe klientki wiedzą, na czym polega cały proces tworzenia, wiedzą, że trzeba się rozebrać i dać spokojnie wymierzyć, a następnie poczekać na odbiór. Młode klientki często chcą mieć swoją bieliznę od razu, mając przy tym duże wymagania, dlatego w tym wypadku rozmowa jest kluczem. Fachowe oko pozwala ustalić konkretny fason, a jest ich do wyboru dużo: cięcia pionowe, poziome, na drutach. Również oferta kolorystyczna jest szeroka. Jak opowiada pani Grażyna: – „Na rozmiary mam swoją tabelkę, dzięki której ustalam, co dla każdej pani będzie odpowiednie. Jeżeli klientce odpowiadają rozmiar miseczek i fason, to wszystko upinam na niej, a następnie mierzę pod biustem, w biuście i w pół godziny dopasowuję bieliznę. Oczywiście, przymierzam później drugi raz, sprawdzam, czy wszystko odpowiednio leży i jest dopasowane i czy ramiączka są odpowiedniej długości”.

Zakłady gorseciarskie wbrew pozorom mają bogatą ofertę produktów. Dostępne są biustonosze dla małych biustów, które go powiększają; dla dużych biustów, aby był on podniesiony i odpowiednio podtrzymany czy też optycznie zmniejszony; dla amazonek; korygujące krzywiznę pleców czy łopatek; kostiumy plażowe jedno- i dwuczęściowe; pasy, które pomagają skorygować niedoskonałości; gorsety dzienne; gorsety teatralne. Zarówno panie z małym, jak i z dużym biustem, zarówno szczupłe, jak i puszyste znajdą coś dla siebie. Oprócz bogatego asortymentu, zakłady gorseciarskie wyróżniają się jakością wykonania. Ramiączka są nieelastyczne, wykonane z tkaniny, która dobrze podnosi i trzyma biust. Biustonosze to przede wszystkim tkaniny bawełniane, przewiewne, dostosowane nawet dla alergiczek, nierozciągające się, niezmieniające koloru. Taka bielizna cechuje się dużą wytrzymałością i w – odróżnieniu od niektórych produktów dostępnych na rynku – wystarcza na dłużej. Zdaniem klientek o dużych biustach, są one także wygodniejsze i zdrowsze od gotowych wyrobów.

Nietypowe rozmiary nie są również żadnym problemem dla gorseciarki, co w obecnym świecie jest niemal pożądane przez klientki. Jak mówi pani Grażyna: – „Mam klientki o bardzo nietypowych wymiarach, z dużymi biustami i wąskimi obwodami. Oczywiście, nie jest to aż tak bardzo często spotykane, ale w swojej bazie mam klientki z Łodzi, Skierniewic i Wrocławia. Klientki z województwa lubelskiego, które jest dosyć daleko, kiedy nie mogą odebrać osobiście nowego kompletu bielizny, przesyłają mi swój wcześniejszy biustonosz przeze mnie wykonany, na podstawie którego mogę odwzorować kolejne zamówienie”. Jedyne co się zmienia w produkcji, to obowiązujące trendy. Kiedyś królowały kolory – niebieski, różowy, łososiowy, a w tej chwili są klasyczne – czerń, biel i beż, z różnymi dodatkami. Częściej wybierane są modele z gładkimi miseczkami, bez koronek, aby się nie odznaczały pod cienkimi bluzkami, jednak nie brakuje zamówień na strojne koronki.
Gorsety są jeszcze bardziej wymagające, dlatego przed uszyciem trzeba bardzo dokładnie wymierzyć klientkę, zarówno w biuście, jak i pod biustem, w pasie, biodrach oraz wymierzyć różne długości. Następnie rysowana jest tzw. siatka, według której wykrawa się materiał, podszewkę, stanik i przygotowuje do miary. Do uszycia gorsetu wystarczą zazwyczaj dwie przymiarki, niekiedy konieczna jest trzecia. Można by pomyśleć, że coraz rzadziej wkładamy gorsety i kojarzą nam się one raczej z przymusem niż z wygodą, ale dowodem na to, że ciągle są potrzebne, są zamówienia od teatrów. Pani Grażyna współpracuje z łódzkimi teatrami: Teatrem Jaracza, Teatrem Powszechnym, Teatrem Muzycznym i Teatrem Wielkim i szyje gorsety z różnych tkanin – z aksamitu, ze skaju, nawet ze skóry. Muszą się one odznaczać nie tylko atrakcyjnością, ale też funkcjonalnością, np. nie mogą krępować ruchów podczas występów. Również przyszłe panny młode wybierają coraz częściej gorsety – sznurowane, długie, krótkie. Są też klientki, które noszą gorset na co dzień.

handmade bra 4

Nie brakuje także bielizny do zadań specjalnych, czyli leczniczej, mającej poprawić komfort życia. Na zlecenie lekarza onkologa często są szyte staniki dla amazonek. Czasem szczególne przypadki potrzebują specjalnego potraktowania. Bielizna uszyta z tkaniny, która dobrze trzyma biust i ma stabilne ramiączka, zupełnie inaczej się prezentuje niż bielizna szyta na masową skalę. Nic się nie rozciąga, nie rozwleka, nie powoduje uczuleń i efektów ubocznych. Każda klientka jest dokładnie przepytywana, mierzona i na każdą robi się osobną formę, na podstawie której szyje się bieliznę. Niedoskonałości są uzupełniane odpowiednimi poduszeczkami, kieszonkami. Natomiast przy wyrównywaniu pleców trzeba zadbać, aby biustonosz był zapinany z przodu i był wykonany z przewiewnej tkaniny.
Łódź jako zagłębie włókiennictwa swego czasu była jedynym importerem tkanin. Zakłady Marchlewskiego, Uniontex – to stamtąd pochodziły materiały do szycia bielizny. Obecnie nie ma już takich możliwości, dlatego do produkcji bielizny potrzeba dużo różnych surowców z niemal całego świata: materiały wysokiej jakości, mocne i przewiewne ze Wschodu, koronki z Włoch, gumki z Litwy lub Czech, haftki z Turcji. To wszystko składa się na bieliznę na poziomie światowym, co w połączeniu z jakością wykonania stanowi dużą konkurencję.

Gorseciarka nie tylko szyje bieliznę, ale także ją przerabia. Od kiedy rynek został zalany kiepskimi wyrobami rynku chińskiego i wietnamskiego, panie często borykają się z problem źle dopasowanej bielizny – jeśli miseczka jest odpowiednia, to obwód jest za mały lub za duży, i odwrotnie. Zdarzają się miesiące, że więcej, jest przeróbek dostosowanych pod konkretną klientkę niż własnej produkcji. Jak mówi gorseciarka: – „Produkty z importu nie są najzdrowsze ani najlepiej wykonane, ale cena rynkowa jest zupełnie inna niż cena bielizny producentów, czy tej wykonanej przeze mnie, więc trzeba zrozumieć, że takie sytuacje mają miejsce”. Są klientki, które wiedzą, że praca rzemieślnicza to trudna i żmudna, ale dokładna praca, której nie da się porównać z hurtem rynkowym. Wiele klientek nie potrafi wziąć igły do ręki i woli oddać sprawę w fachowe ręce i fachowym maszynom. W zakładach gorseciarskich wykorzystywane są cykcaki, czasem owerlok, dwuigłówka. Zapytana o bieliznę dostępną na rynku, pani Grażyna odpowiada: – „Jestem zachwycona produkcją pięknej bielizny przeróżnych producentów, ale ja jestem przedstawicielką starej rzemieślniczej szkoły, dlatego też bardziej skupiam się na nietypowych sylwetkach. Są one uzupełnieniem rynkowej oferty”.

Jeszcze dwadzieścia lat temu gorseciarstwo cieszyło się dużą popularnością. Na rynku było niewiele firm bieliźnianych, które mogły zaoferować paniom to, czego potrzebowały. Obecnie w Łodzi funkcjonują tylko dwa zakłady z dwudziestu, które istniały. W Warszawie sytuacja przedstawia się podobnie, mimo iż to miasto o większym zaludnieniu i większej liczbie przyjezdnych. Zawód gorseciarki to lek nie tylko na nasze wrodzone niedoskonałości, ale również na wyzwolenie kobiety z kompleksów i poczucia niskiej własnej wartości. Mam nadzieję, że zawód ten – nazywany już teraz zawodem wymarłym – jeszcze długo będzie funkcjonował.

Opracowała: Patrycja Janiec

W modzie pojawił się nowy trend – streetwear, czyli ubrania i stylizacje miejskie. Fotoreporterzy i dziennikarze modowi zwracają uwagę na to, jak na ulicach ubrani są ludzie. Coraz częściej uważa się, że to właśnie oni wyznaczają trendy. Ponad 80% znawców mody sądzi, że podstawą dobrej stylizacji jest dobrze skrojona koszulka, którą można nosić jako odzież wierzchnią.

Specjalizująca się w miseczkach D+ bieliźniana marka Panache, za fundamentalne wartości uznaje perfekcyjne dopasowanie, styl oraz zapewnienie kobietom poczucia komfortu we własnym ciele. Dlatego w 2015 roku weszła na rynek z kampanią “Modelled by Role Models – Nowy Wymiar Piękna”, której celem jest zmiana postrzegania wizerunku kobiecego piękna oraz obalenie kultu  idealnego rozmiaru.

W marcu tego roku odbyły się otwarte nominacje do wzięcia udziału w kampanii, w których każdy z nas mógł zgłosić swoje kandydatki. Mogliśmy nominować znajome, które nas inspirują i sprawiają, że chcemy stać się lepszą wersją samych siebie. Międzynarodowe jury miało ciężkie zadanie, aby wybrać czternaście finalistek. Internauci zostali następnie poproszeni o wybranie z nich finałowej szóstki.

Sześcioma kobiecymi wzorcami w kampanii “Modelled by Role Models – Nowy Wymiar Piękna 2016” są: duńska wolontariuszka Anja Loven, blogerka, pisarka i działaczka społeczna z Polski Sylwia Błach,  urodzona w Kanadzie modelka plus size Elly Mayday, działaczka na rzecz zapobiegania przestępczości gangów Eliza Rebeiro, Emily Findlay pozyskująca fundusze dla różnych organizacji charytatywnych w całej Szkocji oraz Jayne Hurditch, założycielka odnoszącej sukcesy organizacji charytatywnej “Amy’s House” z siedzibą w Sheffield. Pośród zwyciężczyń znalazła się Polka, Sylwia Błach.  Sylwia jest polską blogerką, pisarką oraz programistką komputerową. Choć od najmłodszych lat korzysta z wózka inwalidzkiego, nic nie jest w stanie powstrzymać jej przed gonieniem za marzeniami i motywowaniem innych. Poprzez swoje inspirujące blogi, jak i bycie ambasadorką osób niepełnosprawnych, promuje zmianę wizerunku osób z niepełnosprawnością w Polsce. Pracuje również przy wyborach Miss Polski na wózku oraz jest w trakcie przygotowań do organizacji konkursu Miss Świata na wózku, który odbędzie się w 2017 roku. Sylwia pracowała także dla agencji Butterfly Agency Models, która zachęca kobiety z i bez niepełnosprawności do pokazywania swojego piękna bez względu na figurę, stan zdrowia czy rozmiar.

Izabela Sakutova, właścicielka So Chic dystrybutora Panache w Polsce, o kampanii: “Panache jest dumne z możliwości współpracy z sześcioma inspirującymi kobietami, których osiągnięcia przewyższają ich zewnętrzne piękno. Sześć kobiecych wzorców, wybranych przez internautów, wygląda olśniewająco w bieliźnie Panache. Mamy nadzieję, że kampania zainspiruje kobiety do czucia się komfortowo we własnym ciele i do bycia pewnymi siebie w spełnianiu swoich marzeń.”

Znane nazwisko znaczy wiele. Wiemy to doskonale, oglądając programy telewizyjne czy przeglądając portale show-biznesowe. Często znana twarz jest gwarancją sukcesu, budzi zaufanie, ludzie chcą się z nią utożsamiać, być jak ona. Nic więc dziwnego, że znane marki, w tym i bieliźniane, zapraszają do współpracy znanych i lubianych. Na świecie gwiazdy biorą udział w kampaniach reklamowych i są ambasadorami marek. Czasami gwiazdy rodzą się właśnie pod wpływem współpracy z daną marką, wystarczy spojrzeć na modelki VICTORIA’S SECRET, o których świat usłyszał w szerszym kontekście dopiero po współpracy z gigantem bieliźnianym. Niektóre gwiazdy same dołączają do marki, tworząc wspólne kolekcje, tak jak Penelope i Monica Cruz, które współpracują z L’AGENT BY AGENT PROVOCATEUR, czy jak Britney Spears współpracująca z CHANGE LINGERIE. Czasem marka wybiera jeszcze inną opcję promocji – do współpracy zaprasza blogerki i gwiazdy, które nie tyle reklamują produkt swoim nazwiskiem, co polecaniem produktu i promocją marki podczas różnych wydarzeń. A jak to wygląda na rodzimym rynku?

britney-spears-dla-change-lingerie
Britney Spears dla Change Lingerie

Rynek bielizny w Polsce rozwija się prężnie i przykładów współpracy z gwiazdami jest wiele. Możemy tutaj rozróżnić dwie kategorie: współpraca z gwiazdami muzyki i filmu i współpraca z gwiazdami modelingu. W obu przypadkach są dodatkowe podkategorie: współpraca na zasadzie kampanii reklamowych i na zasadzie ambasadorstwa.
Kiedy gwiazda zostaje zaproszona do współpracy, aby swoją twarzą i swoim nazwiskiem promować markę lub dany produkt, jest to zawsze gwiazda wybrana na podstawie opinii publicznej, mody i wartości, jakie sobą reprezentuje. GATTA, wybierając ponownie Justynę Steczkowską, poszukiwała kobiety eterycznej, pewnej siebie i z klasą, bowiem produkty marki właśnie do takich osób są skierowane. Natomiast DALIA, nawiązując współpracę z Martą Wierzbicką (aktorką serialową i teatralną – przyp. red.), chciała trafić ze swoimi produktami do klienteli z problematycznym biustem i pokazać, że nie ma niemożliwego. W obu przypadkach o markach zrobiło się głośno, sesje z udziałem obu pań były szeroko komentowane, a reklamowane produkty wzbudziły zainteresowanie zarówno stałych, jak i nowych klientek. Użyczenie swojej „twarzy” często ma pozytywne skutki dla marki i samej gwiazdy. Marka jest bardziej rozpoznawalna, a produkty częściej sprzedawane; dla gwiazdy – staje się ona kimś ważnym, na kogo opinii można polegać i kimś, kogo chcemy naśladować. Nie inaczej jest z gwiazdami ambasadorkami, które nie występują w reklamach, ale promują markę. Jak mówi Renata Madyda, odpowiedzialna za wizerunek firmy LORIN, właściciela marek Lorin i Excellent Beauty: „Wiadomo, że znane twarze zwracają uwagę na produkt, jednak to, co dla nas ważne, to charakter naszych ambasadorek, ich osobowość. Nasze klientki powinny móc się z nimi utożsamiać, a nie tylko podziwiać je jako niedościgniony ideał. Dokładnie wynika to z naszej oferty, którą projektujemy dla wszystkich kobiet bez wyjątku”. Podobnego zdania jest też Izabela Sakutova, dyrektor zarządzający firmy SO CHIC: „Znane osobistości są często wzorami do naśladowania dla wielu kobiet, więc odpowiednio przeprowadzona współpraca stawia markę w pozytywnym świetle w oczach konsumentek i wpływa na jej rozpoznawalność. Zależy nam na tym, aby te osoby po wypróbowaniu naszych produktów na samych sobie były szczerze przekonane do ich walorów, a tym samym wierzyły w wartości, które promuje marka, bo tylko wtedy taka współpraca ma sens”. Obie panie zgadzają się z tym, że ambasadorki, które są wybierane do współpracy, powinny reprezentować cechy marki i budzić zaufanie swoją osobą, nie tylko w kontekście promocji danego produktu.

justyna steczkowska dla gatty
Justyna Steczkowska dla Gatta

Nie inaczej jest też z modelkami, które zyskały popularność dzięki wielu sesjom czy udziałowi w programie telewizyjnym bądź teledysku. Obecnie wiele rozpoznawalnych modelek reklamujących bieliznę nawiązywało współpracę z kilkoma markami wcześniej. Natalia Siwiec jest już marką samą w sobie i firmy chętnie zapraszają ją do współpracy, a przecież na swoim koncie ma reklamy dla: ALLES, KONRAD, GABBIANO czy ostatnio dla BAS BLEU. Podobnie jest z Moniką Pietrasińską i Paulą Tumalą. Każda z pań modelingiem zajmuje się długo, ale dopiero występ przed szerszą publicznością uczynił je gwiazdami znanymi z imienia i nazwiska, do których chcą upodabniać się klientki. I nie ma nic złego w tym, że jedna twarz reklamuje różne marki, czasem ze sobą konkurencyjne. To tylko świadczy o tym, że dana osoba reprezentuje sobą takie wartości, jakie są pożądane przez odbiorców wielu różnych marek. Choć czasem bywa tak, że nie ma znaczenia, kto jest modelką firmy, czy jest to znana osobistość. Firmy chcą przedstawić swój asortyment i wizerunek przez osoby, o których nie czytamy na portalach internetowych. O ile przekazują wartości, z którymi chcą aby klientki się utożsamiały, to nie ma większego znaczenia, czy jest to gwiazda, czy też nie.
Czasem przeszkodą we współpracy firma – gwiazda są kwestie finansowe czy też fakt, że gwiazdy nie chcą reklamować czegoś, do czego nie są przekonane. Na szczęście nie zawsze musi to być współpraca na zasadzie płatnego kontraktu. Jak powiedziała Izabela Sakutova: „Opinia o jakości, krojach, rozmiarach i wzorach marek Panache jest bardzo pochlebna do tego stopnia, że gwiazdy polecają sobie nawzajem nasze marki. Dlatego też ze strony gwiazd otrzymujemy sporo zapytań o nasze produkty w zamian za promocję PR-ową, bez konieczności podpisywania kontraktów ambasadorskich”. Jest to tylko dowód na to, że nie zawsze taka współpraca musi opierać się na wystąpieniu w kampanii reklamowej. Na podobnej zasadzie działa też relacja firma – bloger(ka). Blogerzy nie udzielają się w działaniach marketingowych marek, jednak dzięki swoim wpisom w Internecie trafiają do szerokiej publiczności i tym samym promują markę i jej produkt. Niekiedy zasady współpracy są jasno określone i, przeglądając wpis o danym produkcie, natkniemy się na podpis „wpis sponsorowany”, a niekiedy nie. To oznacza też tyle, że bloger czy blogerka nie podpisali żadnego kontraktu, a wspomnienie o produkcie jest aktem czystej woli.
Czasem warto zainwestować w gwiazdę, nie ma tu żadnych wątpliwości. Gwiazdy nie tylko ładnie świecą na ściankach, ale dobrze dobrane, reprezentują wartości, które cenimy sobie najbardziej. Pomagają nam w codziennych wyborach i wskazują na to, co warte uwagi. Jednak jeśli zabraknie gwiazdy, to też nic złego się nie stanie. Warto pamiętać żeby kierować się tym, co dana marka reprezentuje sobą od początku istnienia, a nie tylko jedną kampanią, która albo może być sukcesem, albo porażką.

 

opracowała: Patrycja Janiec

Wzorzyste rajstopy fantazją, polotem i oryginalnością pokonują swoje gładkie odpowiedniczki. Najpopularniejsze desenie to nadal kwiatki i gałązki z listkami, ale coraz częściej pojawiają się motywy geometryczne, abstrakcyjne, tatuaże i wszelkiego rodzaju ornamenty. Z tyłu nóg królują szwy z najróżniejszymi ozdobnikami; wciąż hitem są kabaretki. Cudne, bajecznie kolorowe i szalone szturmem wkraczają do świata mody! Daj im się uwieść!

kon-przód

Wychodząc naprzeciw oczekiwaniom klientek oraz śledząc trendy modowe, firma Konrad oferuje zupełną nowość. Biustonosz uniwersalny sportowo-codzienny spełni wymagania każdej z klientek, chcącej czuć się komfortowo i pięknie. Model Astrid 1949 spełnia dwie funkcje: biustonosza codziennego oraz biustonosza sportowego. Jest to zupełna nowość na rynku, dzięki której biust zawsze jest chroniony i odpowiednio podtrzymywany. Pani Anna Garbiec, konstruktorka odpowiedzialna za produkcję biustonosza uniwersalnego będącego początkiem dla nowej linii bielizny sportowej, wykorzystała w swoim projekcie innowacyjną metodę laminowania materiałów (wykonawca laminatu – firma Sako). Góra miseczki jest wykonana z elastycznej koronki. Ramiączka przesunięte do przodu, dzięki czemu zapobiega to ich spadaniu przy wąskich lub pochyłych ramionach. Pas obwodu jest szerszy niż zazwyczaj i posiada czterostopniowe zapięcie na cztery haftki. Do kompletu są też majtki wyszczuplające , które ściągają brzuch i podtrzymują pośladki. Wykonane z bawełny zapewniają wysoki komfort użytkowania. Dzięki zastosowanym materiałom i technologii wyszczuplają aż o dwa rozmiary!

Podążając za trendami i modą na zdrowy tryb życia, firma Konrad idealnie wpasowuje się w potrzeby klientek, zarówno z mniejszym jak i większym biustem. Dostępne rozmiary biustonoszy: 65 D-M, 70 C-L, 75 B-K, 80 B-J, 90 B-H, 95 B-G, 100 B-F, 105 B-E, 110 B-D, 115 B-D, 120 B. Dostępne rozmiary majtek: XS-3XL. Dostępne kolory: biały, beżowy, czarny.

Dojrzewanie jest szczególnym okresem w życiu młodych ludzi, kiedy kształtuje się ich charakter, hormony szaleją, a ciało ulega przemianom. Niestety, nie u wszystkich w tym samym tempie i w tym samym czasie, co rodzi niemało frustracji i kompleksów. Zmiany, jakie zachodzą w wyglądzie dorastającej dziewczynki, sprawiają, że zaczyna coraz bardziej interesować się swoim ciałem, ale bywają także źródłem silnego stresu. Rozwój piersi to jeden z tych procesów, które odgrywają znaczącą rolę w czasie dojrzewania. Dlatego dobór biustonosza dla nastolatek jest nie mniejszym wyzwaniem niż w przypadku dorosłych kobiet, a być może ze względu na delikatną młodzieńczą psychikę jeszcze trudniejszym.

Kiedy?
Pierwszy biustonosz zazwyczaj kupuje się dziewczynce, kiedy biust zaczyna być widoczny i ma już swój ciężar. Trudno podać dokładny wiek, ponieważ tempo dojrzewania u każdej jest inne. Proces wzrostu oraz kształtowania się piersi trwa 3-5 lat, choć to również jest kwestia indywidualna. Statystycznie rzecz ujmując, większość dziewczynek zaczyna nosić biustonosz około 12. roku życia. Dużą rolę, poza czynnikami fizycznymi, odgrywa także presja rówieśniczek. Jeśli koleżanki mają już staniki, niewykluczone, że i inne będą chciały je nosić. Często też zdarza się, że dziewczyny chcą ukryć pod stanikiem dopiero co pojawiający się biust, a przede wszystkim brodawki, które stają się coraz bardziej widoczne. To równie istotne powody, które nie wiążą się bezpośrednio z wielkością biustu, ale są szczególnie ważne dla młodej kobiety, która musi zmierzyć się ze wszystkimi problemami dorastania. Trzeba je także wziąć pod uwagę, ponieważ mają ogromny wpływ na psychikę dziewczyny.
Biust o pewnym ciężarze potrzebuje wsparcia, nawet jeśli jest bardzo młody. Większe piersi, które mogą lekko opadać, sprzyjają podrażnieniom skóry, a przeciwdziała im dobrze dobrany stanik. Ponadto piersi podskakujące na zajęciach wychowania fizycznego to duży dyskomfort, któremu sportowy stanik lub top zapobiegają. Trzeba podkreślić, że głównym zadaniem pierwszego biustonosza nie jest samo podtrzymanie biustu, ale komfort i pożądany kształt pod ubraniami.

Jaki fason?
Fason pierwszego stanika powinien być jak najwygodniejszy, ponieważ nie może on w żaden sposób przeszkadzać ani ograniczać. Warto unikać fiszbinów i zbyt ciasnych obwodów. Należy pamiętać, że dziewczęta nadal rosną, czasami bardzo intensywnie, a ich klatki piersiowe poszerzają się, więc nie można ściskać żeber ciasnym biustonoszem. Tak samo nie wolno rosnących piersi ograniczać sztywnymi, źle dopasowanymi fiszbinami. Biustonosze bezfiszbinowe lepiej dopasowują się przez dłuższy czas niż te z drutami. Ponadto nie uciskają i nie ocierają delikatnej skóry i formujących się tkanek, zapewniając wygodę i komfort potrzebne podczas dojrzewania.
Najlepiej, jeśli pierwszy staniczek wykonany jest z mikrofibry lub bawełny z dodatkiem lycry, dzięki czemu będzie bardziej elastyczny. Na początku sprawdzą się krótkie sportowe topy i braletki, czyli miękkie biustonosze złożone z trójkącików połączonych delikatnym paskiem, tak by dziewczynki mogły przyzwyczaić się do noszenia czegokolwiek w okolicach piersi. Starsze wolą miseczki lekko usztywniane, głównie z powodu lekcji wf. i mody na obcisłe bluzki, ale w szafie młodej damy powinny znaleźć się różne fasony na różne okazje.
Kolejnym etapem, szczególnie kiedy biust jest wyraźnie większy, może być już klasyczny biustonosz z zapięciem, miseczkami i fiszbinami, prawidłowo dobrany pod względem rozmiaru.

Jaki wybór?
Wiele sklepów nie ma ciekawej oferty dla dojrzewających dziewcząt. Większość proponuje biustonosze na fiszbinach w małych rozmiarach jako bieliznę dla nastolatek, ale nie jest to najlepszy pomysł na pierwszy stanik. Przeważnie obwody zaczynają się od 70 cm pod biustem, co dla szczupłej nastolatki z drobnymi piersiami jest nie do zaakceptowania. Także firmy, które mają kolekcje dla dziewcząt, czyli staniki bezfiszbinowe, z bawełny, z miseczkami od A, rzadko oferują mniejsze obwody. Co ma więc zrobić mama dziewczynki, która ma pod biustem 63-65cm? Sklepy z bielizną przyznają, że oferta producentów w tym zakresie jest niewielka. Być może dlatego na nasze zaproszenie do udziału w tym artykule odpowiedziały tylko dwie firmy: Alter Id i Naturana. – Krój pierwszego biustonosza nie może być przeskalowaną wersją biustonosza dla dorosłej kobiety. Dlatego nie jest najlepszym rozwiązaniem zakup zwykłego stanika o miseczce A. U dorastającej dziewczynki zmieniają się nie tylko piersi, ale także kształt całego ciała: nie ma jeszcze wcięcia w talii, plecy nie przypominają litery V. Dlatego lepiej jest wybrać krój, który dla takiej budowy jest przeznaczony – podpowiada Agnieszka Socha, właścicielka firmy Alter Id, która jest dystrybutorem marek brytyjskich.

Royce Missy
Sklepy z bielizną pozytywnie wypowiadają się o marce Royce Missy, w której znajdziemy kilka różnych fasonów. Modele te wykonane są w 98% z bawełny. Zamiast fiszbinów mają dodatkowe wzmocnienie, ale niezbyt sztywne, żeby nie uciskać formujących się tkanek. Szerokie wzmocnienia miseczek są doskonałe dla młodego biustu. – To dzięki mojej córce mam okazję poznać bliżej świat bielizny młodej kobietki. Jest ona moją osobistą konsultantką i testerką. Wśród krojów Royce także ma swój ulubiony. Woli na przykład model z miseczkami niewbudowanymi w obwód. Krój ten lepiej dopasowuje się do kształtu jej ciała, jest wygodniejszy pod pachą – przyznaje Agnieszka Socha.
Na podstawie obserwacji stwierdza, że młodsze dziewczynki chętnie wybierają miękkie braletki lub koszulki, co wynika z chęci noszenia biustonosza, z poczucia bycia młodą kobietą. Aspekt praktyczny jeszcze nie ma większego znaczenia, ale kiedy dziewczynka zaczyna dojrzewać fizycznie, kiedy kształtują się piersi, chętniej sięga już po stanik usztywniany. – Sklepy też o wiele chętniej zaopatrują się właśnie w usztywniane wersje Royce Missy. Miękką braletkę łatwiej jest znaleźć w różnych sklepach, a dobrej jakości usztywniany biustonosz dla dziewczynki o wiele trudniej. Royce oferuje biustonosze w rozmiarach brafitterskich, a nie odzieżowych, dzięki czemu idealnie pasują. Ponadto naprawdę podobają się młodym klientkom – wyjaśnia. W kolekcji Royce Missy dostępne są: miękkie biustonosze dzienne (rozmiary: 30-36, AA-B), dwa kroje usztywniane (rozmiary: 28-36, AA-B i 30-36, A-D) oraz biustonosze sportowe (30-36, A-D). Pakowane są po dwie sztuki: model kolorowy i biały.

Naturana
Firma Naturana na lato 2016 proponuje model 7-150007 marki Cybele z usztywnianymi miseczkami, ale bez fiszbinów, dzięki czemu jest idealny dla młodych dziewcząt. Przy tym dostępny jest w bardzo ładnej i modnej kolorystyce, która podoba się nastolatkom. Usztywniane miseczki idealnie kryją brodawki, które często są widoczne pod biustonoszem miękkim i powodują dyskomfort u młodziutkiej kobietki. Forma tego modelu powoduje, że może być używany również jako biustonosz sportowy na zajęciach wf., gdyż nie krępuje ruchów. Dostępny jest w rozmiarach 65-80 cm, z miseczkami A-C.
Dla nieco starszych nastolatek, które mają już za sobą etap pierwszego biustonosza, Naturana poleca z tej samej serii stanik usztywniany z fiszbinami, dostępny w rozmiarach 70-95 cm, z miseczkami B-D. W ofercie firmy znajdziemy również biustonosze młodzieżowe w klasycznej bieli, beżu i ecru – modele 5166 i 5266 są usztywniane, bez fiszbinów, z miseczkami od A do D. Na zewnątrz pokryte są delikatną i gładką mikrofibrą, dzięki czemu idealnie nadają się pod obcisłe bluzeczki.

Pamiętajmy, że choć dorastające dziewczynki chętnie naśladują swoje mamy, a potem koleżanki, mają też swoje zdanie. Nie możemy im narzucić naszych wyborów w sferze bielizny. Na pewno najważniejszym kryterium pozostanie zawsze wygoda, ale już kwestie kroju, kolorystyki czy deseni pozostawmy samej młodzieży.

opracowała: Małgorzata Dziakońska

Dżins to symbol wolności, buntu i ucieleśnienie amerykańskiego stylu, choć ich twórcą jest Levi Strauss, Żyd europejskiego pochodzenia, który wyemigrował do Stanów Zjednoczonych w poszukiwaniu lepszego jutra. W ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat dżins przeszedł wyjątkową drogę od surowca do produkcji odzieży roboczej po materiał, z którego swoje kolekcje szyją najwięksi projektanci mody. Zawsze na czasie są denimowe koszule, spodnie i marynarki, a co jakiś czas do łask wracają również dżinsowe spódnice, krótkie topy czy buty. Nic dziwnego, że po denimowe inspiracje sięgnęli także projektanci bielizny. Choć rzadko która marka decyduje się na wykorzystanie dżinsu jako materiału do produkcji bielizny, to inspirację nim widać w granatowo-grafitowej palecie barw i wyborze materiałów imitujących fakturę kultowego dżinsu.

FreshMail.pl