POLSKA JEST NA 16. MIEJSCU WŚRÓD NAJWIĘKSZYCH EKSPORTERÓW BIELIZNY NA ŚWIECIE, A NA 15., JEŚLI WEŹMIEMY POD UWAGĘ EKSPORT BIUSTONOSZY.

KTO LUBI POLSKĄ BIELIZNĘ?

Naszymi głównym partnerami handlowymi , zgodnie z raportem przygotowanym przez firmę Itro, są:

Niemcy – odpowiedzialni za 42,5% eksportu bielizny z Polski,

Rumunia (10,1%),

Czechy (8,4%),

Węgry (7%)

Słowacja (4,1%).

Łącznie do tych pięciu krajów trafia ponad 70% polskiego eksportu bielizny. W pierwszej dziesiątce największych importerów polskiej bielizny mieszczą się również Francja, Litwa, Finalndia, Ukraina i Dania.


Jeśli zaś wziąć pod uwagę biustonosze polskiej produkcji to największy eksport trafia kolejno do:

Niemiec (57,8%),

Czech (8,2%),

Rumunii (3,8%),

Danii (3,3%)

Węgier (2,7%).

W pierwszej dziesiątce znajdują się także Finlandia, Słowacja, Ukraina, Wielka Brytania i Rosja.


Gdzie zatem warto szukać rynków zbytu dla polskiej bielizny?


Biorąc pod uwagę globalny potencjał rynków i ewentualne zainteresowanie polskimi wyrobami autorzy raportu, eksperci z firmy Itro, zwracają szczególną uwagę na Francję, Niemcy, Wielką Brytanię, a także Holandię, Czechy, Austrię, Rumunię i USA.


Choć kryzys gospodarczy wywołany pandemią z pewnością będzie miał wpływ na branżę bieliźnianą to być może nie będzie on tak negatywny, jak w przypadku innych gałęzi przemysłu modowego. Konieczność ograniczenia kontaktów międzyludzkich i zamknięcie w czterech ścianach sprawiło, że większą wagę przykładamy do komfortu, który w warunkach domowych zapewnia odpowiednia bielizna nocna i coraz popularniejsza odzież wypoczynkowa, a w każdej sytuacji dobrze dobrana, wygodna bielizna dzienna. Co miejmy nadzieję przełoży się na większe zainteresowanie tym asortymentem w obecnej sytuacji.


A MOŻE CHINY?


Nie da się ukryć, że Chiny kuszą przedsiębiorców z różnych branż swoim potencjałem zakupowym. Praktycznie każda firma chciałaby mieć dostęp do 1,5 miliardowego rynku, który już dziś stanowi drugą gospodarkę świata. Dlatego wchodząc na ten rynek trzeba mieć świadomość, że będziemy konkurować z producentami z całego świata. Należy liczyć się zarówno z bardzo silną lokalną konkurencją, jak i obecnością znanych i rozpoznawalnych marek zagranicznych. Jest jednak coś co działa na korzyść polskich marek i stanowi istotny z punktu widzenia azjatyckiego konsumenta atut. Jest to produkcja w Europie. O ile dla mniej zamożnego klienta nie ma to znaczenia, o tyle klienci premium zwracają uwagę na kraj pochodzenia produktu, szczególnie w Chinach. Znane i rozpoznawalne marki europejskie już dawno przeniosły swoją produkcję do Azji, dlatego umiejętne zareklamowanie wyrobu z półki premium eksponujące produkcję europejską może być przewagą konkurencyjną na rynku chińskim.

Mitem jest również to, że trzeba być bardzo dużym graczem, aby działać w Azji. Wielkość firmy jest raczej drugorzędnym czynnikiem. Bardziej liczy się, czy firma ma chęci i środki, aby aktywnie zaangażować się w dany rynek. Sama obecność na chińskich platformach handlowych jest mocno obwarowana przepisami, co skreśla firmy bez odpowiednich zasobów. Depozyty, zabezpieczenia, czasami konieczność otwarcia lokalnego podmiotu to koszty, na które nie każda firma może i chce sobie pozwolić.


Według ekspertów z firmy Itro planując wprowadzenie polskiej marki bielizny na rynek chiński warto postawić na 3 aspekty:


1.Ekskluzywność produktu


2.Europejską produkcję z europejskich materiałów


3.Wysyłkę do klienta chińskiego z Europy

Pobierz bezpłatnie pełny raport dotyczący eksportu polskiej bielizny w latach 2017-2019

przygotowany przez firmę Itro. Będzie nam miło, jeśli wcześniej odpowiesz na jedno nasze pytanie.

CHCESZ DOWIEDZIEĆ SIĘ WIĘCEJ?

PRZEJDŹ DO STRONY Z RAPORTEM