slider2

Zanim wejdziemy na dobre w sezon wiosenny i zaczniemy przegląd szafy i wymianę garderoby, warto sobie przypomnieć, że najważniejsza jest baza.

Wiadomo, że nowoczesne kobiety zwracają uwagę na estetykę i komfort bielizny. Dynamiczne tempo życia sprawia, że szukają też nowych technologii konstrukcyjnych, które pozwalają dopasować bieliznę idealnie do sylwetki. Liczą się także możliwości stylizacyjne, jakie daje: czy pasuje do tego, co już mamy, z czym i w jakich sytuacjach będziemy ją nosić, a przede wszystkim jak rozwiązuje nasze codzienne dylematy związane z ubieraniem się.

Lapinee to nowa polska marka, która koncentruje się na tym, co uniwersalne, komfortowe i funkcjonalne, a przez to tak istotne dla klientek. Latem królują białe i jasne ubrania: koszule, spodnie sukienki, często wykonane z półprzezroczystych, lekkich materiałów, takich jak len czy batyst. Odwieczny dylemat z jaką bielizną nosić takie rzeczy Lapinee rozwiązuje jednym produktem. Figi Charlotte z kolekcji  Eco Trend uwalniają nas od zmartwień i sprawiają, że zawsze wyglądamy dobrze. Wykonane z niesamowicie miękkiej i ponadprzeciętnie przyjemnej w dotyku mikrofibry w kolorze naturalnego beżu, są niewidoczne pod jasnymi ubraniami. Ponadto nie odznaczają się pod obcisłymi spodniami czy legginsami z uwagi na płasko i delikatnie wykończone brzegi. Przy tym świetnie wpisują się w aktualny trend ubrań w jednym rozmiarze, określany fachowo jako one size. Warto zaznaczyć, że figi Charlotte są bardzo elastyczne, przez co ten sam model majtek pasuje na sylwetkę w rozmiarze S, jak i XL. Dzięki takim rozwiązaniom, rozmiar jaki nosimy, praktycznie przestaje mieć znaczenie.

Do kompletu z figami w linii Eco Trend Lapinee proponuje top na wąskich i regulowanych ramiączkach, także w kolorze cielistego beżu. Docenią go przede wszystkim klientki, które potrzebują koszulek do białych lub transparentnych bluzek i sukienek. Ze względu na cienką dzianinę, nie będzie w nim za gorąco, a w wyjątkowo upalne dni można go nosić samodzielnie. Kiedy zrobi się chłodniej idealnie sprawdzi się jako pierwsza warstwa pod swetrem lub bluzą. W przypadku koszulek do wyboru są dwa rozmiary XS-M i L-XL, które w przemyślany sposób zachowują odpowiednie różnice w konstrukcji i proporcjach

Ideą linii Eco Trend jest bielizna lekka, dopasowująca się do większości typów sylwetek, a przy tym szybkoschnąca po praniu i niewymagająca prasowania, przez co staje się must-have każdej kobiety na co dzień. Jej wielofunkcyjność ułatwia życie i pozwala pięknie wyglądać bez względu na rozmiar.

O marce:

Lapinee to marka przedstawiająca kobiecą odsłonę komfortu. Mimo przeciwności losu związanych z pandemią, firma weszła na rynek bielizny z doskonale przygotowanym oraz precyzyjnie zdefiniowanym kierunkiem rozwoju. Pomysł na linie Eco Trend i Sublime Line świadczy o tym, że Lapinee od samego początku stawia na indywidualne cechy swoich produktów zgodne z trendami modowymi i nowoczesnymi technologiami. Eleganckie i niepowtarzalne w swojej formie opakowania uzupełniają i definiuje markę jako całość.

Więcej informacji znajdziecie na profilu FB marki.

Luksus i pewność siebie, niezależnie od okazji

Markę Listilla stworzyły kobiety, które połączyła pasja do krawiectwa i kreowania wzorów. Doświadczenie zdobyte w korporacjach na stanowiskach menedżerskich, a także ukończone studia i projekty z dziedziny dziewiarstwa i designu, pomogły im sprawnie przekuć marzenia w realne plany. – Listilla to coś więcej niż kolekcja bielizny. To odważny krok do nowej rzeczywistości, w której odnajdujemy radość i satysfakcję z tego, co robimy każdego dnia – mówi Iwona Rejman, jedna z założycielek. Marka powstała z myślą o kobietach, które pragną poczuć się wyjątkowo, seksownie i zmysłowo oraz akceptują swoje ciało i lubią eksponować kobiece kształty. Dedykowana jest także panom, którzy kochają swoje kobiety i chcą, aby te czuły się piękne.  – Nasza bielizna jest piękna, ale również wygodna, daje poczucie luksusu, pewności siebie i seksapilu niezależnie od okazji. Każda z nas lubi czuć się pewnie i zmysłowo, a Listilla na pewno w tym pomaga – dodaje Iwona Rejman. Marka stawia na elegancję i jakość. Jest projektowana i szyta w Polsce, w szwalni z wieloletnią tradycją. Dbałość o detale wykończenia, precyzję w zakresie wykonania i dobór materiałów są siłą firmy. Wyróżnia ją bogate zdobnictwo, zmysłowe, barokowe koronki, złocenia i oryginalne wykroje.

Seksowna bielizna nie tylko na zimę

Love on the Snow to luksusowa marka stworzona przez Joannę Kołodziejczak i Joannę Misztelę. Seksowne majtki, podkoszulki i body z wełny merynosów zapewniają każdej kobiecie stylowy wygląd i ciepło. Przędza, z której wykonana jest dzianina, pochodzi z ekologicznych hodowli. Wełna merino ultra fine nie drapie, nie podrażnia skóry, jest wyjątkowo odporna na mechacenie i świetnie nadaje się na luksusową bieliznę. Ma właściwości antybakteryjne, nie gniecie się i bardzo szybko schnie. Przy tym jest łatwo odnawialna i biodegradowalna.  – Chcemy rozwijać się w zrównoważony sposób. To determinuje nasze decyzje, zarówno co do wyboru surowców, szwalni, ilości poszczególnych modeli, jak i sposobu dystrybucji  – wyjaśnia Joanna Kołodziejczak. Właścicielki marki wierzą, że moda powinna być rzemiosłem, ale i sztuką. Stąd w najnowszej kolekcji Artificium oraz promującej ją kampanii znalazło się wiele artystycznych akcentów. – W DNA naszej marki jest łączenie piękna z funkcjonalnością i z takim przekonaniem projektujemy od 3 lat. Nasza bielizna ma za zadanie dostarczać wrażeń estetycznych i zapewniać komfort – mówi właścicielka. Kolekcja jest dostępna głównie w kolorze czarnym i cielistym, a ekologiczna koronka pochodzi  z recyklingowanego poliestru.

Bieliźniana odsłona lnu

Lniana kolekcja marki Poppi spodoba się miłośniczkom ekologii, minimalizmu i tego, co ponadczasowe. Znajdują się w niej nie tylko klasyczne fasony ubrań, które idealnie sprawdzą się jako baza każdej stylizacji, miejskiej i domowej, ale i pierwszy w Polsce komplet bielizny wykonany w 100%  ze zmiękczonego lnu z certyfikatem OEKO-Tex 100.  Sukienki typu slip dress czy spodenki wykończone falbankami świetnie nadają się do spania. Lniana bielizna jest przewiewna, naturalna i hipoalergiczna, pozwala więc uniknąć podrażnień skóry. Len bardzo dobrze wchłania wilgoć i zapewnia dopływ powietrza, dzięki czemu bakterie, grzyby i infekcje nie zagrażają miejscom intymnym. Len jest też doskonały dla osób z wrażliwą skórą i dla alergiczek. Zimą utrzymuje właściwą temperaturę ciała, latem chłodzi. To bielizna, która sprosta oczekiwaniom wymagających klientek.

Etycznie i ekologicznie

Marka Skrojone szyje bieliznę z bawełny organicznej z certyfikatem GOTS, mając na uwadze etykę i środowisko.  Jej celem jest tworzenie produktów, których nie chce się zdejmować po przyjściu do domu. W ofercie posiada dwa modele braletek, stanik sportowy, cztery fasony majtek i body. Kolekcja dostępna jest w kolorze czarnym i białym, i wkrótce poszerzy się o wersję nude. GOTS to najlepszy w branży  certyfikat obejmujący wszystkie etapy produkcji wyrobów z tkanin naturalnych – od surowca po gotowy produkt.  Bawełna eko, która wyrosła bez toksycznych nawozów i środków ochrony roślin, jest bezpieczniejsza dla rolników, środowiska i użytkowniczek. Podczas wzrostu potrzebuje nawet 5 razy mniej wody w porównaniu z bawełną konwencjonalną. Wszystkie dodatki bieliźniane (zapięcia, kółka i regulatory) wykonane są z metalu, wszywki z bawełny, a produkty wysyłane są w tekturowych kartonach z papieru makulaturowego i włókien pierwotnych. Skrojone jest marką cruelty free – wolną od produktów odzwierzęcych. Projektuje i szyje etycznie w niewielkiej pracowni w miejscu zamieszkania. Marka ujawnia co składa się na koszty każdego produktu: od ceny materiału, szycia, po podatki i marżę.

Nasutniki – część bieliźnianej garderoby, którą klientki traktują jako gadżet kupowany przyjaciółce na wieczór panieński, a w najlepszym razie jako mały, koronkowy lub satynowy i tajemniczy przedmiot niezrozumiałego użytku. Przyjrzyjmy się zatem historii i zastosowaniu nasutników i rozwiejmy kilka mitów!

Nasutnik, po angielsku zwany pastie (dosłownie pasztecik), to część bielizny, której celem jest zakrycie sutka, tj. brodawki sutkowej i otoczki wokół niej. Pasties powstały w latach 20. XX wieku jako odpowiedź na prawa dotyczące cenzury. Przepisy dotyczące moralności ściśle regulowały, ile ciała mogła pokazać tancerka występująca w klubie i co powinno być bezapelacyjnie zakryte. Inspiracji do powstania nasutników można się też doszukać jeszcze wcześniej, w modzie przełomu XIX i XX wieku. Wówczas na czasie była fascynacja Orientem i kostiumami tancerek, które nosiły biustonosze zrobione z okrągłych metalowych płytek zasłaniających piersi.

Moda na skąpe i zwiewne kostiumy szybko przeniosła się na sceny w kabaretach i wędrownych cyrkach. A stamtąd niedaleko już było do burleskowych klubów, które zaczęły powstawać na początku XX wieku. Nagość w czasach prohibicji była zdecydowanie zabroniona. Sprytne artystki, przedsiębiorcze jak wszystkie kobiety w historii ludzkości, które próbowały przechytrzyć prawo, obchodziły zakazy zaklejając sutki specjalnymi naklejkami – część piersi była osłonięta, a więc nie ma nagiego biustu! Ponieważ burleska lubi dobry i wieloelementowy kostium, naklejki szybko stały się zdobnymi elementami rynsztunku scenicznego.

nasutniki Megies marki Obsessive

Co ciekawe, w Stanach Zjednoczonych do tej pory istnieją prawa zabraniające pokazywania sutków tancerkom występujących w klubach, gdzie sprzedaje się alkohol. Gdzieniegdzie każe się również zasłaniać dolną krawędź piersi, a także rowek pomiędzy pośladkami (innymi słowy, nie można nosić stringów). Niektóre przepisy nie zmieniły się przez ostatnie sto lat! Czyżby Amerykanie nadal nie ostrząsnęli się z przekonania, że kobiece ciało jest tak magiczne, że aż uniemożliwia podejmowanie rozsądnych decyzji finansowych w obliczy karty drinków?

W dzisiejszych czasach osoby małobiuściaste mogą nosić nasutniki, aby zakryć sutki pod transparentnym ubiorem, gdy nie zakładają biustonosza. W niektórych dziedzinach sportu (lekkoatletyka, surfing) nosi się osłonki na sutki aby zapobiec ich nadmiernemu ocieraniu się w ruchu o tkaninę koszulki. Powoduje to czasem infantylne śmiechy, ale wystarczy spojrzeć na zdjęcia maratończyków, którym wydawało się, że nasutniki są zbyt „babskie”; krwawe ślady na koszulkach mówią same za siebie. Pasties to nie tylko element ozdobny, ale także jak najbardziej użytkowy.

Ozdobne nasutniki coraz częściej pojawiają się też poza sceną, jako element stylizacji gwiazd rozrywki. Nosi je m. in. Miley Cyrus, Lil’ Kim, Nicki Minaj i Lady Gaga. Można je też zobaczyć w strojach na festiwalach muzycznych typu Coachella i Burning Man. Modowi giganci tacy jak Yves Saint Laurent czy Tom Ford wykorzystują pasties w swoich kolekcjach, jak zwykle dopuszczając do tzw. wielkiego krawiectwa modę ukutą przez osoby z niegdysiejszego marginesu społecznego o dobre kilka(naście?) dekad lat po tym, jak stała się kultowa.

Z czego robi się pasties?

W zależności od rodzaju nasutników, mogą one być wykonane z różnych materiałów. Te, które mają być niewidoczne pod ubraniem, zwykle są wykonane z silikonu w cielistym kolorze. Są też pokryte od wewnątrz warstwą klejącą wielorazowego użytku – chociaż osobiście nigdy nie próbowałam, czy rzeczywiście dadzą się przykleić więcej niż raz.

na zdjęciu: nasutniki You Married a Witch

 

Burleskowe nasutniki zwykle mają bazę z pianki, sztucznej lub prawdziwej skóry. Mogą być ozdobione brokatem, cekinami, kryształkami, piórami, frędzlami. Panuje tu pełna dowolność!

Bywają także często ozdobione długimi chwostami. Podczas występu można nimi zakręcić trzęsąc biustem w odpowiedni sposób (jest to tzw. tassel twirling). Godna podziwu jest kreatywność performerek w zakresie wykorzystania nieoczywistych materiałów i wzorów: pasties mogą mieć kształt cekinowego kółka, choinki, samochodu, być ozdobione światełkami LED, świecić w ciemności… a nawet być torebkami herbaty, z których napar artystka podaje widzom!

Jak się mocuje pasties?

Nasutniki kupowane w sklepie zwykle pokryte są cienką warstewką kleju, gotowe do użycia. Pasties robione na zamówienie zazwyczaj przykleja się do ciała na dwa sposoby: dwustronną taśmę klejącą (np. perukarską) lub klej do charakteryzacji na bazie alkoholi i żywicy (tzw. mastyks). Oba mają swoje zalety i wady. Taśma klejąca jest przede wszystkim tańsza i łatwiej dostępna. Niestety, raczej nie przetrwa starcia z jakąkolwiek cieczą – wodą, olejkiem czy nawet potem. Nasutniki mogą po prostu odpaść (i performerkom burleski jak najbardzieje zdarza się to na scenie!). Z kolei mastyks jest dużo trwalszy, ale to dlatego, że ma w sobie więcej silnych substancji chemicznych, przez co u niektórych może podrażniać już delikatną i cienką skórę na piersiach. Sutek przed aplikacją warto przetrzeć alkoholem, a po odklejeniu nasutnika umyć wodą z mydłem aby pozbyć się resztek kleju.

nasutniki Lovita

Gdzie kupić pasties?

Ozdobne nasutniki mają w swojej ofercie takie marki jak Obsessive czy Bijoux Indiscrets, a także niektóre marki stricte bieliźniane (Ann Summers, Playful Promises). Po pasties robione na specjalne zamówienie warto się jednak zwrócić do osób związanych ze światem burleski! Przepiękne i bogato zdobione rękodzielnicze pasties robi w Polsce m. in. Betty Q i Madame de Minou (Atelier Minou). Warto się do nich zwrócić, zwłaszcza, że nasutniki produkowane hurtowo zwykle są dostępne tylko w jednym, dość niewielkim rozmiarze – a sutki, tak jak i piersi, są w różnych kształtach i rozmiarach.

Nasutniki mogą być nie tylko zmysłowym gadżetem sypialnianym, ale także stylowym elementem odważniejszego stroju. Jeśli chcesz poszerzyć swoją ofertę w sklepie warto zastanowić się nad małym standem (formatu tego, na którym prezentuje się kolczyki sztyfty) z 3-4 parami artystycznych nasutników. Produkt impulsowy na okazje typu rocznica ślubu czy Walentynki gotowy!

O Autorce

Lola Noir to 1/3 zespołu tworzącego ciałopozytywnego bloga poświęconego bieliźnie Miski Dwie. Artystka burleski i kabaretu, wielbicielka glamouru, życie spędza ze swoim kotem Karmelem i wiecznie pełną pomysłów wyobraźnią. Prywatnie wielka fanka kawy i jazzu.

O ile pomysł rajstop o zapachu zielonego jabłuszka jednego z producentów niespecjalnie nas przekonał to koronkowe majtki o zapachu francuskiej wanilii czy ciemnej czekolady, jako sposób na dostarczenie sobie dodatkowych wrażeń w sypialni wydał się na tyle ciekawy, aby nieco bardziej go zgłębić.

Na amerykańską markę Effleure, a właściwie na jej twórczynię, trafiliśmy podczas amerykańskich targów bielizny Curve Expo, które w tym roku odbywały się na platformie internetowej z racji pandemii. Virginia Marcolin zdecydowała się odpowiedzieć na kilka naszych pytań dotyczących jej niecodziennej linii bielizny.

Po co w ogóle bielizna ma pachnieć?

W dużym skrócie – żeby rozpalać zmysły:) Zapach to potężny afrodyzjak. Absolutnie nie chodzi tutaj o żadne maskowanie naturalnego zapachu, bardziej o dodanie kolejnej warstwy, poszerzenie intymnego doświadczenia, podkręcenie atmosfery czymś nowym i zmysłowym. Odpowiednio dobrany zapach bielizny (podobnie jak perfumy) poprawia samopoczucie kobiety, wpływa na jej pewność siebie. Bardzo zależało mi, aby moja bielizna miała nie tylko piękny zapach, ale była też zmysłowa wizualnie i superprzyjemna w dotyku. Dzięki temu dostarcza dodatkowej przyjemności na kilku poziomach – nie tylko uwodzi zapachem, ale także dostarcza doznań wzrokowych i dotykowych.

W jaki sposób bielizna jest „perfumowana”?

Nie mogę zdradzać dokładnego procesu technologicznego, ale bielizna nasączana jest olejkami eterycznymi w taki sposób, aby cząsteczki olejku zostały „uwięzione” w strukturze materiału. Dzięki temu zapach utrzymuje się dłużej, a drobinki olejku nie przenikają na zewnątrz, na przykład na skórę. Wszystkie stosowane przez nas olejki są naturalne i pochodzą z certyfikowanych źródeł. Bardzo nam zależało, aby nasza bielizna nie tylko dostarczała dodatkowej przyjemności , ale także była bezpieczna dla skóry i kobiecego ciała.

Jakie zapachy i modele są aktualnie dostępne?

W ofercie mamy w tej chwili 4 zapachy: ciemną czekoladę, francuską wanilię, czarny kokos i lawendę. Jeśli chodzi o kroje można wybrać pomiędzy koronkowymi miniszortami, mocno wyciętymi figami i skąpymi stringami (G-string). Wszystkie dostępne są w rozmiarach od S do XXL.

Jak długo można się cieszyć zapachem? Jak dbać o bieliznę Effleure?

Jeśli będziemy dbać odpowiednio o majtki – prać je ręcznie w niezbyt ciepłej wodzie z dodatkiem bezzapachowego, delikatnego środka piorącego powinniśmy móc długo cieszyć się intensywnym zapachem.

Aha i jeszcze jedno. Bielizna Effleure powstała z myślą o dostarczeniu dodatkowych przyjemności i szczypty pikanterii podczas łóżkowych igraszek. Ale to nie znaczy, że nie można jej nosić także w innych sytuacjach – do biura, na spacer, gdziekolwiek chcecie. Wszystko zależy od Was.

I na koniec pytanie – jak można kupić Twoją bieliznę?

Wszystkich zainteresowanych (zarówno sklepy, jak i pojedyncze klientki) zapraszam do kontaktu! Jestem otwarta na wszystkie formy współpracy:)

Wystarczy, że napiszecie: Virginia@effleure.com

 

 

Agencja Promincour, zajmująca się promocją francuskiej bielizny na świecie, słynie ze swoich zjawiskowych pokazów, które swoje premiery miały zawsze podczas styczniowych targów Salon International de la Lingerie. W tym roku Promincour wraz z  Komitetem ds. rozwoju i promocji francuskiego przemysłu odzieżowego „le DEFI” postanowił przygotować swoje show w innowacyjnej formule przedstawienia w jednym z  paryskich teatrów. A potem przyszedł COVID-19 i świat się zatrzymał. Albo przeniósł się do świata wirtualnego. I tak narodził się pomysł na zastąpienie corocznego pokazu krótkometrażowym filmem promującym dziesięć prestiżowych, francuskich marek bieliźnianych – Antigel, Aubade, Chantelle, Empreinte, Passionata, Lise Charmel, Lou, Louisa Bracq, Maison Lejaby i Simone Pérèle.

Zapraszamy na Rendez-Vous z francuską bielizną!

Projekt “Rendez-Vous” został zrealizowny przez agencję Yo Luxury Events, znaną ze swojego zaangażowania w wydarzenia branży modowej (pokazy Karla Lagerfelda, Céline, Givenchy, Fendi). Film „Rendez-Vous” zebrał wokół siebie społeczność niezwykle utalentowanych artystów i twórców, co zresztą będziecie w stanie sami ocenić po obejrzeniu pokazu.

Rendez-Vous
POSTAW NA WRAŻLIWOŚĆ I/LUB PRZYJEMNOŚĆ

Co roku agencje zajmujące się kreowaniem trendów publikują swoje raporty z wytycznymi dotyczącymi tendencji, których można spodziewać się na rynku mody w bliższej i dalszej przyszłości. Ich prognozy opierają się z reguły na makrotrendach – globalnych i ogólnych kierunkach, które z różnych powodów stają się ważne dla społeczeństwa i które warunkują nasze przyszłe potrzeby i pragnienia. Agencja Fashionsnoops przewiduje, że takimi makrotrendami, które wpłyną na rynek mody i bielizny w najbliższym czasie będą zmiany spowodowane pandemią dotyczące dwóch kluczowych obszarów: większej EMOCJONALNEJ WRAŻLIWOŚCI i dążenia do maksymalizowania PRZYJEMNOŚCI.

WRAŻLIWOŚĆ

Ciężko przetłumaczyć termin „vulnerability” na język polski – najbliżej wydaje się chyba sformułowanie emocjonalna wrażliwość. Chodzi o pewną delikatność, kruchość, ale także  odsłonięcie się przed innymi, pokazanie swojej wrażliwości, a czasem nawet słabości. Dzięki pandemii koronawirusa otworzyliśmy się bardziej na pokazywanie światu naszego mniej idealnego, bardziej uczuciowego wizerunku. Instagram zamiast zdjęć rajskich destynacji i perfekcyjnych makijaży raczył nas głównie obrazkami z domowych home office’ów, w dresach, z nieułożonymi fryzurami i bałaganem na drugim planie.  Co więcej, wydaje się, że dobrze nam z tym coming outem. W świecie pełnym braku zaufania do mediów, fake newsów, przy braku przejrzystości w działaniach marketingowych marek i handlu naszą prywatnością chcemy (choćby pozornie) poczuć się bardziej ludzcy i nadać więcej sensu naszemu życiu. Koronawirus w wielu z nas wyzwolił potrzebę zmiany. Pracować nie więcej, a mądrzej. Żyć w rytmie slow, w opozycji do kultury pośpiechu i stresu. Zwolnić, poczuć się dobrze samym ze sobą. Odkryć na nowo intymność.

Naturana


Jak ten globalny trend przełoży się na przyszłe projekty bieliźniane?

W kontekście kolorów dominować będzie paleta delikatnych tonów, kojących dusze i ciało. Maślane odcienie żółtego, zgaszone fiolety i barwy, które natychmiast kojarzą się z komfortem: nudziaki, delikatne brązy i beże. Jeśli zaś chodzi o formę to kluczowe będzie dążenie do naturalnych kształtów i komfort. Wybór powinien paść na materiały, które poruszają się z ciałem, a nie w opozycji do niego, zmuszając do przybierania nienaturalnych form. Na pierwszy plan wysuną się miękkie, naturalne włókna, oddychające, wspomagane technologią, która pozwala na uwolnienie biustonoszy od niechcianych elementów – na przykład fiszbinów. Kolekcje ponownie skupią się na bazowych modelach („back to basic”), ponieważ kobiety będą szukały niewidocznego komfortu zapewniającego wygodę i dyskrecję na co dzień. Popularnością będą się cieszyły w szczególności nieusztywniane braletki, które mają szansę stać się nową bazą i zdetronizować nieśmiertelny dotychczas t-shirt bra. Kluczowymi technologiami pozostaną laserowe cięcia, miseczki dopasowujące się do kształtu biustu oraz modele z drukarek 3D pozwalające na indywidualne dopasowanie biustonosza. Docenimy także wielofunkcyjność bielizny w duchu rosnącego w siłę ruchu na rzecz minimalizmu w życiu i w szafie – komplety, które sprawdzą się zarówno pod bluzką, jak i na siłowni, a także w zastępstwie kostiumu kąpielowego na plaży.

Marki, które robią to dobrze: Lonely Label, Lively, Aerie, Naturana

PRZYJEMNOŚĆ

Emocjonalna wrażliwość to nie jedyna zmiana, która zaszła w nas za sprawą pandemii koronawirusa. W czasie izolacji, która odebrała nam wiele z dotychczasowych form rozrywek, zaczynamy doceniać rolę przyjemności w życiu. Chcemy podążać za tym, co daje nam zmysłowe zaspokojenie i spełnienie. Nie wstydzimy się nie tylko swoich uczuć (wspomniana wcześniej wrażliwość), ale także swoich pragnień. Przyjemność pozwala uciec od często opresyjnej rzeczywistości i stresującej codzienności. Jak te nowo odkryte dążenia wpływają na design?

Scantilly

W sferze kolorów kurs na przyjemność manifestuje się w wykorzystaniu czystych, przykuwających wzrok barw. Takich, które przynoszą radość i w niekoniecznie zrozumiały sposób dają poczucie spełnienia i satysfakcji. Jeśli chodzi o formy to do głównego obiegu wejdzie bielizna inspirowana bondage – zmysłową sztuką wiązania. Zmysłowość i erotyka będą widoczne zresztą na każdym kroku. Czeka nas wysyp modeli typu harness bra, pasów do pończoch, biżuteryjnych zdobień i łańcuszków. Metaliczny błysk przybierze formę szlachetnego platynowego złota.  Hitem mogą się stać „miękkie, elastyczne druty” – panele imitujące gorsetowy szkielet, a jednak dające więcej swobody i komfortu ciału. Nie zabraknie pasków (w końcu bondage), półgorsetów, a także kombinezonów i luksusowych, jedwabnych sukienek nocnych. Wszystkie elementy bielizny mają być zachętą do bardziej odważnego poznawania swojego ciała i odkrywania jego potrzeb. Szukania czystej, nieskrępowanej konwenansami przyjemności.

Marki, które robią to dobrze: Scantilly, Savage X Fenty

Wrażliwość czy przyjemność? Może i to i to? Kto powiedział, że trzeba się ograniczać;)

A gdyby tak rozmiar się dla nas nie liczył?

Zastanawianie się, czy kupić bieliznę w rozmiarze 42, czy jednak 44, czy M to 38, czy bardziej 40 i jak się to wszystko ma do naszej figury? Marzenia? Nie!  PO PROSTU nowa kolekcja one size
Kylie 770- marki Corin.  Koszulki i figi z linii Kylie 770 mają jeden rozmiar i dopasowują się do sylwetek w rozmiarach od S do XL. Koszulki dostępne są w kolorze czarnym i beżowym, a figi dodatkowo w kolorze wyrazistego granatu i słodkiej kawy. To specjalna linia produktów dla kobiet poszukujących wyjątkowego komfortu, wygody noszenia i dobrego samopoczucia.

Efekt magicznej aksamitności zawdzięcza wykonaniu w technologii 3D i nowoczesnym włóknom. Materiał – stretch, z którego jest uszyta, przylega do ciała bez utraty rozciągliwości, jest cienki jak mgiełka i lekki jak piórko, jest przewiewny i szybkoschnący. Innowacyjność modeli z linii Kylie gwarantuje maksymalną uniwersalność – zarówno w aspekcie użytkowania, jak i funkcjonalności!

Nowością jest koszulka na szerokich ramiączkach, która po założeniu sprawia wrażenie drugiej skóry, jest absolutnie nieodczuwalna na ciele.  Optycznie wyszczupla sylwetkę. Podobnie jak figi jest wykonana z super elastycznej dzianiny, która świetnie dopasowuje się do kształtu ciała nie tracąc jednocześnie swojej rozciągliwości. Jest delikatna, miękka, lekka i przewiewna, czyli taka, jaka powinna być najbliższa ciału część damskiej garderoby!

Zamiast bardzo popularnego ostatnio laserowego cięcia, produkty z linii Kylie 770 mają innowacyjną technologię wykończenia brzegów. To sprawia, że się nie rolują podczas noszenia, nie przesuwają w górę czy w dół. O ile figi są doskonałe nie tylko jako bielizna codzienna, ale i bielizna sportowa, na fitness, na trening, czy do biegania, to koszulka doskonale prezentuje się też pod eleganckim żakietem, czy swetrem.

Magia tej linii polega na tym, że rozmiar nie ma znaczenia i ograniczeń. Jest jeden, uniwersalny – a pasuje na sylwetki o bardzo wielu kształtach. A to dopiero początek one size’owej linii – w planach są kolejne produkty w wielu kolorach i w jednym rozmiarze dla wszystkich:).

Startuje projekt „Życie na plus” marki Elomi, polski – blog o pozytywnej bieliźnie i ciałopozytywności.

Elomi to marka zorientowana na modę i kobiety! Nie wstydzi się odważnych i mocnych kolorów, przyciągających wzrok nadruków, a także seksownych detali czy koronek. W ten sposób daje wybór kobietom o pełniejszej figurze. Jednocześnie  daje im siłę i pewność siebie. Wiarę w to, że mogą żyć bez ograniczeń. Właśnie dlatego powstał blog „Życie na plus”.  Od teraz każda fanka Elomi będzie mogła na bieżąco śledzić wszelkie aktualności związane z marką, nowe kolekcje, które co miesiąc pojawiają się w ofercie oraz informacje o działaniach marketingowych i prowadzonych kampaniach. Elomi uczy, że ważne jest, aby patrzeć na świat pozytywnie i aby dobra i uśmiechu szukać w sobie. Słabości zmieniać w atuty, przeciwności w wyzwania i je realizować. Bez względu na to, jaki rozmiar nosimy, możemy żyć bez ograniczeń i inspirować do zmiany.

 www.zycienaplus.pl

zdjęcie marki Scantilly z kampanii z Taylor Crisp

Liczba osób z niepełnosprawnościami w Polsce waha się między 5 a 8 milionów, co oznacza, że prędzej czy później do Twojego sklepu trafi osoba z jakąś formą niepełnosprawności. Warto zadać sobie pytanie, czy jesteś gotowa na obsługę takiej klientki? Karta Praw Osób Niepełnosprawnych, wprowadzona w życie uchwałą z 1 sierpnia 1997 r., stanowi, że każda osoba z niepełnosprawnością “ma […] prawo do niezależnego, samodzielnego i aktywnego życia oraz nie mogą podlegać dyskryminacji”. Oznacza to ni mniej ni więcej, że każda kobieta G/głucha, na wózku, niewidoma i z niepełnosprawnością intelektualną powinna móc zrobić zakupy w dowolnym sklepie bez uczucia, że jest niechcianym problemem i utrudnieniem dla obsługi.

JĘZYK MA ZNACZENIE

Odruchowo używamy określenia “osoba niepełnosprawna”, który to termin pojawia się także w dokumentach prawnych. Jednak coraz więcej takich osób preferuje określenie zgodne z zasadą “osoba najpierw” – czyli najpierw są ludźmi, a potem dopiero mają swoje niepełnosprawności. Stąd wzięła się fraza “osoba z niepełnosprawnością”, która jest bezpiecznym terminem-parasolem dla wszystkich osób, których kondycja fizyczna lub/i psychiczna czasowo lub stale utrudnia im funkcjonowanie w życiu prywatnym i społecznym. Wyjątkiem są osoby G/głuche, które ze względu na używanie innego języka (a nie innej formy języka) są de facto mniejszością kulturową i określają same siebie po prostu jako osoby G/głuche. Z tego też powodu nie używaj słowa “głuchoniemy” – jest to wielka obraza dla osób, którym latami odbierano głos i własny język.

Unikaj określeń sugerujących cierpienie – znasz osobę korzystającą z wózka, a nie przykutą do wózka. Każde słowo, którego kiedykolwiek używano, by obrazić innych (debil, ślepy, idiota, inwalida, debil, niemota, kaleka, imbecyl, kretyn, ułomny) również powinno zostać skreślone z Twojego słownika, jeśli szukasz określenia na osobę z niepełnosprawnością, nawet, jeśli było kiedyś terminem medycznym (jak np. kretyn i debil).

Jakie więc potrzeby będą miały Twoje klientki z niepełnosprawnościami?

GŁUCHE I NIEDOSŁYSZĄCE

Głucha klientka to wyzwanie mniejsze, niż Ci się wydaje! Jeśli jest to osoba, która straciła słuch po okresie nabycia mowy i posługiwała się kiedyś językiem polskim, to długopis i kartka lub – żeby było szybciej – telefon z włączoną opcją voice to text (np. iPhone) będą sprawdzały się znakomicie. Jeśli natomiast masz do czynienia z osobą Głuchą przez duże G, która nigdy nie posługiwała się mówionym językiem polskim, to będziesz musiała zaangażować swoje dawno zagubione (prawdopodobnie w okolicach przedszkola) umiejętności opisywania świata gestami i minami. Osoba Głucha zapewne zasygnalizuje, że nie słyszy, znakiem “głuchy” – palce wskazujący i serdeczny dotkną ucha i ust.

Polski Język Migowy (PJM) to język, którego struktura gramatyczna jest kompletnie inna niż języka polskiego mówionego – po polsku powiemy “Czy lubisz kawę?”, ale zamigamy już “kawa lubisz Ty?”, więc nie każdy Głuchy będzie rozumiał to, co napiszesz, a zwłaszcza bardziej złożone zdania. W PJM znaki przestankowe takie jak pytajniki wyraża się mimiką, toteż nie bój się być ekspresywna!  Nie krzycz i nie mów przesadnie wolno do kogoś głuchego – ani lepiej Cię nie usłyszy, ani nie przeczyta lepiej z ruchu warg tego co mówisz. Masz do czynienia z osobą obcojęzyczną i tak ją traktuj; gesty i rysowane w powietrzu kształty jak najbardziej dadzą radę. Pojedyncze słowa takie jak “kolor”, “kształt”, czy “cena” wypowiedziane normalnym tonem w połączeniu ze wskazaniem produktu będą cennym komunikatem. Głusi zazwyczaj bezdźwięcznie wypowiadają słowa odpowiadające znakom, toteż naturalnie patrzeć będą na Twoje usta.

KLIENTKI NA WÓZKACH I PORUSZAJĄCE SIĘ Z KULAMI

Weź zwykłe biurowe krzesło na kółkach i przejedź się po swoim sklepie. O co zawadziłaś? Czy widzisz cały towar dokładnie? Gdzie nie możesz podjechać? Jeśli masz w sklepie fotelik lub sofkę, to jesteś już na dobrej drodze do ułatwienia swojej klientce zakupów, ponieważ dajesz jej w ten sposób możliwość zmiany miejsca spoczynku (nie zakładaj jednak, że będzie chciała się przesiąść!). Jeśli Twój butik mieści się w miejscu niedostępnym dla osób z niepełnosprawnościami narządu ruchu, np. prowadzą do niego schodki, możesz postarać się o dofinansowanie z Unii Europejskiej lub samorządu w celu wybudowania rampy lub innej konstrukcji pozwalającej na dostęp do Twojego sklepu. Zmierz także swoją przymierzalnię: drzwi do niej powinny mieć najmniej 80 cm szerokości, optymalnie od 95 do 100 cm. Żeby móc obrócić wózek wewnątrz przymierzalni, klientce potrzeba będzie około 140 cm wewnętrznej szerokości. Jeśli Twój sklep jest przyjazny wózkom, zamieść koniecznie taką informację na swojej stronie internetowej!

zdjęcie marki Aerie z kampanii z Gaylyn Henderson

NIEWIDOME

Osoby, które straciły wzrok, niekiedy stopniowo tracą pamięć kolorów. Oznacza to, że na poziomie intelektualnym rozumieją, że barwy się od siebie różnią, ale nie są w stanie przywołać, jak wygląda róż czy biel. Kiedy opisujesz towar swojej klientce odnoś się więc bardziej do faktury materiału niż kolorów, i pozwól jej dotykać produktów. W trakcie dopasowania biustonosza poproś klientkę, aby podała Ci silniejszą dłoń (tą, którą pisze/pisała), i poprowadź jej palce po strategicznych elementach założonego biustonosza, żeby unaocznić, jak powinien leżeć. Informuj, co robisz, i gdzie zamierzasz ją dotknąć przy poprawkach. Wskazówki dźwiękowe są dla osób niewidomych kluczowe, więc wchodząc do przebieralni zapukaj lub zaanonsuj swoje wejście.

Jeśli chcesz pomóc jej poruszać się po salonie, możesz zaproponować poprowadzenie jej pod ramię. Stań po stronie tej ręki, w której klientka nie trzyma laski lub uprzęży swojego psa przewodnika, podaj ramię, i opisz przestrzeń przed Wami i obok Was; “tuż przed nami jest regał, na którym na wysięgnikach znajdują się wieszaki z biustonoszami. Po lewej, na wysokości Pani ramienia, jest stand z rajstopami, może go Pani sięgnąć dłonią. Po prawej znajduje się lada, która sięga Pani do pasa.” Informuj na bieżąco, czy pojawiają się przeszkody, opisuj odległości za pomocą szacowania kroków (np. “krzesło jest dwa kroki na prawo”). Bądź w pogotowiu, jednak nie nalegaj na swoją pomoc i zaufaj, że klientka sama zasygnalizuje, że potrzebuje wsparcia. Nie bój się użyć takich fraz jak “do zobaczenia!” czy “wygląda Pani znakomicie!”, nie obrazisz tym swojej klientki. 

Pamiętaj, że zgodnie z obowiązującym w Polsce prawem masz obowiązek wpuścić psa przewodnika do sklepu. Właścicielka czworonoga zapewne wyda komendę “odpoczynek” lub inną, która spowoduje, że pies zatrzyma się i nie będzie jej prowadził po sklepie. Jeśli jednak Twój salon jest dostatecznie duży, możesz dać znać klientce, że pomoc psa może być wskazana. Psy reagują na takie komendy jak “lada” (pies podprowadzi właścicielkę do lady) lub “nos” (pies podejdzie do właścicielki i dotknie nosem jej dłoni, aby mogła go zlokalizować), więc będzie zastępował osobie niewidomej laskę i pomoc innego człowieka.

NIEPEŁNOSPRAWNE INTELEKTUALNIE

Kobiety niepełnosprawne intelektualnie mają bardzo różny zakres możliwości radzenia sobie ze światem – niektóre są tak samodzielnie, że żyją samotnie i pracują zarobkowo, inne wymagają pomocy opiekunów. Jeśli więc w Twoim butiku pojawi się na przykład kobieta z zespołem Downa, który jest jedną z najłatwiej rozpoznawalnych wizualnie chorób powodujących ubytki w rozwoju umysłowym, nie panikuj. Traktuj ją tak samo, jak klientkę zdrową, ale bądź cierpliwa; możliwe, że niektóre pojęcia będą dla niej niezrozumiałe, i będzie potrzebowała więcej czasu na ich przemyślenie. Po kilku minutach rozmowy rozpoznasz, z jakim poziomem kondycji intelektualnej masz do czynienia, i będziesz naturalnie w stanie się do niego dostosować. Nigdy jednak nie bądź patronizująca lub nie mów do klientki jak do dziecka!

NIEPEŁNOSPRAWNOŚCI UKRYTE

Nie każdą niepełnosprawność zobaczysz. Część z chorób, które powodują niepełnosprawności, nie mają praktycznie żadnych objawów zewnętrznych, i będziesz musiała po prostu zawierzyć swojej klientce na słowo, że nie pije coli zero w Twoim sklepie dla zabawy (tak przed omdleniami chronią się osoby chorujące na POTS) albo że nie jest w stanie stać za długo w przymierzalni, i potrzebuje w niej krzesła. Nie dopytuj i nie drąż; osoby, których niepełnosprawności nie mają wizualnych, znanych ogólnie symptomów, muszą się tłumaczyć ze swoich potrzeb na okrągło. Oszczędź im tego. 

PIERWSZY KROK TO BYĆ CIEKAWSKĄ

Jeśli w tym momencie łapiesz się za głowę i myślisz  “Nigdy nie spotkałam osoby z niepełnosprawnościami, skąd będę wiedziała, czy nie popełniam gaf? Nie zapamiętam tego wszystkiego!” – nie martw się. Szczęśliwie mamy internet, w którym kobiety z niepełnosprawnościami dzielą się swoim życiem i z chęcią opowiedzą Ci o swoich doświadczeniach, dzięki czemu uzyskasz cenne informacje z pierwszej ręki. Poczujesz się pewniej i zobaczysz świat, do którego inaczej nie miałabyś dostępu!

Jessica Kellgren-Fozard – niewidoma na jedno oko miłośniczka stylu retro, która korzysta z wózka i aparatów słuchowych (koniecznie zobacz jej recenzję bielizny Kiss me Deadly!): http://bit.ly/JessicaKF

Sylwia Błach – korzystająca z wózka programistka, blogerka, i modelka w kampanii Panache Modelled by Role Models: http://sylwiablach.pl/

Hannah Witton – youtuberka z zespołem jelita drażliwego i workiem stomijnym (nagrała filmik o bieliźnie dla kobiet ze stomą!): http://bit.ly/HannahWittonYT 

Magdalena Augustynowicz – chorująca na wrodzoną łamliwość kości youtuberka urodowa, która tworzy na kanale Anioł na Resorach: https://www.youtube.com/user/AniolNaResorach 

Molly Burke – niewidoma youtuberka, która kocha modę i makijaże, oraz swojego psa przewodnika Gallupa: https://www.youtube.com/user/MollyBurkeOfficial

 

O Autorce

Agata Grysiak to 1/3 duetu MiskiDwie, bloga ciałopozytywnego o bieliźnie i kobiecych doświadczeniach z własnym ciałem, aktywistka i zwolenniczka inkluzywności.
Więcej informacji znajdziecie na blogu: miskidwie,pl

Wiele rzeczy prawdopodobnie już nigdy (albo jeszcze dość długo) nie będzie takie samo po pandemii koronawirusa. Chociażby podróże lotnicze, praca biurowa, randki, jedzenie na mieście, rozrywki takie, jak kino i teatr. Niewątpliwie duże zmiany czekają również sprzedaż detaliczną i to, w jaki sposób robimy zakupy. Co nas tak naprawdę czeka w przyszłości? Zupełnie nowy świat czy powolny powrót do rzeczywistości sprzed pandemii? Tego zapewne nie wie nikt, ale David Shah, międzynarodowy ekspert od trendów pokusił się o wskazanie kilku tendencji, które w najbliższym czasie z dużym prawdopodobieństwem staną się udziałem szeroko pojętego rynku mody, w tym branży bieliźnianej.

Duzi gracze wchłoną mniejszych – czeka na okres intensywnych konsolidacji na rynku

Według obliczeń Guardiana w pierwszym kwartale 2020 roku przychody Amazona przełożyły się na sprzedaż w wysokości 10 000 dolarów na sekundę. I to pomimo złej prasy spółki – debaty na temat rozliczeń podatkowych Amazona, wątpliwości co do bezpieczeństwa pracowników i coraz liczniejszych głosów, że Amazon ma negatywny wpływ na działalność małych detalistów handlujących za pośrednictwem ich własnej platformy. Podobnie platformy typu Alibaba czy Aliexpress nie mogły narzekać na swoje przychody. Duże „supermocarstwa” modowe, zarówno w sektorze luksusowym, jak i popularnym, choć ucierpiały na pandemii, to mają odpowiednie zapasy i struktury, by przetrwać rynkowe zawirowania. I wykorzystać to, że inni ucierpieli nieco bardziej, aby przejąć swoich mniejszych konkurentów. Czy to oznacza, że zwycięzca bierze wszystko i nie ma już przyszłości dla mniejszych graczy? Niekoniecznie.

Hiperlokalność

Serca klientów ze zdwojoną mocą będą podbijać biznesy lokalne. Firmy szyjące i zatrudniające ludzi w kraju, może nawet w danym regionie.  Pomimo trudnych warunków, wśród opinii publicznej pojawiło się nowe poczucie solidarności i wspólnoty, a wiele osób próbowało wspierać lokalne firmy podczas zakupów. Modele biznesowe zależne od maksymalnej liczby odwiedzin (jak chociażby galerie handlowe) stoją w sprzeczności z nowymi wymogami bezpieczeństwa i utrzymywaniem  dystansu społecznego, a klienci obawiający się transportu publicznego (i miejskich korków) będą częściej chodzić lub jeździć rowerem do sklepów zlokalizowanych w swoim sąsiedztwie – zwłaszcza tam,  gdzie jest duży wybór niezależnych butików i sklepów.  To szansa zarówno dla polskich producentów będących w dużej mierze nadal firmami rodzinnymi, jak i sklepów zlokalizowanych poza galeriami handlowymi, które mogą zbudować wokół siebie lojalną społeczność, nieczułą na pokusy skorzystania z oferty cyfrowych gigantów. Szczególnie, że bielizna to wyjątkowy element garderoby, a fizyczne doświadczenie zakupowe bardzo trudno w tym wypadku przenieść do sieci.

Zanik trendów sezonowych

Pandemia i przesunięcie w kolekcjach obnażyła kruchość i umowność trendów i sezonów modowych. Brak przewidywalności i niechęć do wcześniejszych kontraktacji powoduje, że wiele firm zastanawia się nad sensownością utrzymania ich w obecnym kształcie. Kolekcje będą krótsze, mniejsze i rzadziej wprowadzane będą nowości. To może być koniec „fast fashion” , jakie znamy. Klientki i klienci skupią się na ponadczasowych elementach garderoby – inwestując w jakość i uniwersalność. Zauważają to powoli nawet projektanci wiodących marek odzieżowych, którzy postulują, że obecny  system w którym płaszcze zimowe zamawia się latem, a kostiumy kąpielowe zimą nie działa. Jak jednak podkreśla David Shah współpraca nigdy nie była mocną stroną branży modowej i to, czy postulowane zmiany się przyjmą, będzie zależało od tego, jak na nowy pomysł zareagują najwięksi rynkowi gracze.

Pałeczkę przejmą młodzi

A właściwie wyznawane przez nich wartości.  Przed pandemią dwie trzecie odzieży kupowano w sklepach stacjonarnych. Jednak ze względu na koronawirusa i ograniczenia w możliwości dokonywania fizycznych zakupów filozofię pokolenia Z „kupuj mniej, kupuj lepiej”, opartą na recyklingu, zrównoważonym rozwoju, przerabianiu, wynajmowaniu i odsprzedaży, przyjmują starsze pokolenia.  Generacja Z chce zobaczyć lepszy świat, w którym kreatywność, tożsamość, społeczność, optymizm i empatia są najważniejsze. Ich głosy będą nabierać na sile zwłaszcza teraz, gdy czują, że rezygnują ze swojej przyszłości, ze swoich wygód, aby uchronić innych (czytaj starszych) przed zagrożeniem. I będą oczekiwać, aby gospodarka po koronawirusie nie była budowana na ich plecach, jak to było w przypadku załamania gospodarczego w 2008 roku, kiedy banki (odpowiedzialne za kryzys) zostały dofinansowane, a tysiące młodych ludzi wyrzucone na bruk.  

Online przyspieszy, jak nigdy dotąd

To oczywiście truizm – wszyscy wiedzą, że zakupy mniej lub bardziej przeniosły się do Internetu, nawet jeśli w przypadku naszej branży jest to trudniejsze i mniej wygodne w porównaniu z zakupem czapek czy koszulek.  Zaskakujące jednak jest tempo tych zmian. Według Microsofta mamy do czynienia z dwuletnią transformacją cyfrową w zaledwie dwa miesiące. Koronawirus szerzej otworzył drzwi dla armii robotów zastępujących nas na kolejnych stanowiskach (wszak szyjący robot nie zachoruje i nie zatrzyma na kilka tygodni całej produkcji) i przyspieszył istniejące już trendy związane z automatyzacją. W pełni zautomatyzowane sklepy do tej pory były  technologiczną ciekawostką, dzisiaj zaczynają wydawać się koniecznością.  W dodatku sztuczna inteligencja, wirtualne projektowanie, czy korzystanie z zaawansowanej analizy danych mogą pomóc w zmniejszeniu zapasów i zminimalizowaniu ryzyka oraz kosztów, a tym samym odrobieniu strat z okresu zamknięcia i transformacji.

To w końcu rewolucja czy powrót do świata przed pandemią?

Koronawirus dał światu mody szansę na całkowite wymyślenie siebie na nowo, a raczej przewartościowanie priorytetów i  zmianę sposobu funkcjonowania. Czy wykorzystamy tę okazję jako branża? I czy my jako klienci będziemy tym zainteresowani? Czy będziemy chcieli zostać online, czy zatęsknimy za fizycznym kontaktem? Czy faktycznie będziemy kupować mniej, a lepiej, czy jednak zwycięży chęć kupowania dużo i tanio? Czy zadbamy o środowisko? Porzucimy trendy?

Kryzys w 2008 roku też miał wszystko zmienić, a jednak właściwie większość rzeczy pozostała “po staremu”. Jak będzie tym razem? Wrócimy do tego co było, czekają nas zmiany czy kompletny restart i budowa zupełnie nowego świata? To wszystko okaże się już niedługo.

Pełny tekst Davida Shah w języku angielskim można znaleźć tutaj:

https://www.maredimoda.com/en/reset-or-restoration-by-david-shah-head-of-the-maredimoda-trend-board/