Wiele rzeczy prawdopodobnie już nigdy (albo jeszcze dość długo) nie będzie takie samo po pandemii koronawirusa. Chociażby podróże lotnicze, praca biurowa, randki, jedzenie na mieście, rozrywki takie, jak kino i teatr. Niewątpliwie duże zmiany czekają również sprzedaż detaliczną i to, w jaki sposób robimy zakupy. Co nas tak naprawdę czeka w przyszłości? Zupełnie nowy świat czy powolny powrót do rzeczywistości sprzed pandemii? Tego zapewne nie wie nikt, ale David Shah, międzynarodowy ekspert od trendów pokusił się o wskazanie kilku tendencji, które w najbliższym czasie z dużym prawdopodobieństwem staną się udziałem szeroko pojętego rynku mody, w tym branży bieliźnianej.

Duzi gracze wchłoną mniejszych – czeka na okres intensywnych konsolidacji na rynku

Według obliczeń Guardiana w pierwszym kwartale 2020 roku przychody Amazona przełożyły się na sprzedaż w wysokości 10 000 dolarów na sekundę. I to pomimo złej prasy spółki – debaty na temat rozliczeń podatkowych Amazona, wątpliwości co do bezpieczeństwa pracowników i coraz liczniejszych głosów, że Amazon ma negatywny wpływ na działalność małych detalistów handlujących za pośrednictwem ich własnej platformy. Podobnie platformy typu Alibaba czy Aliexpress nie mogły narzekać na swoje przychody. Duże „supermocarstwa” modowe, zarówno w sektorze luksusowym, jak i popularnym, choć ucierpiały na pandemii, to mają odpowiednie zapasy i struktury, by przetrwać rynkowe zawirowania. I wykorzystać to, że inni ucierpieli nieco bardziej, aby przejąć swoich mniejszych konkurentów. Czy to oznacza, że zwycięzca bierze wszystko i nie ma już przyszłości dla mniejszych graczy? Niekoniecznie.

Hiperlokalność

Serca klientów ze zdwojoną mocą będą podbijać biznesy lokalne. Firmy szyjące i zatrudniające ludzi w kraju, może nawet w danym regionie.  Pomimo trudnych warunków, wśród opinii publicznej pojawiło się nowe poczucie solidarności i wspólnoty, a wiele osób próbowało wspierać lokalne firmy podczas zakupów. Modele biznesowe zależne od maksymalnej liczby odwiedzin (jak chociażby galerie handlowe) stoją w sprzeczności z nowymi wymogami bezpieczeństwa i utrzymywaniem  dystansu społecznego, a klienci obawiający się transportu publicznego (i miejskich korków) będą częściej chodzić lub jeździć rowerem do sklepów zlokalizowanych w swoim sąsiedztwie – zwłaszcza tam,  gdzie jest duży wybór niezależnych butików i sklepów.  To szansa zarówno dla polskich producentów będących w dużej mierze nadal firmami rodzinnymi, jak i sklepów zlokalizowanych poza galeriami handlowymi, które mogą zbudować wokół siebie lojalną społeczność, nieczułą na pokusy skorzystania z oferty cyfrowych gigantów. Szczególnie, że bielizna to wyjątkowy element garderoby, a fizyczne doświadczenie zakupowe bardzo trudno w tym wypadku przenieść do sieci.

Zanik trendów sezonowych

Pandemia i przesunięcie w kolekcjach obnażyła kruchość i umowność trendów i sezonów modowych. Brak przewidywalności i niechęć do wcześniejszych kontraktacji powoduje, że wiele firm zastanawia się nad sensownością utrzymania ich w obecnym kształcie. Kolekcje będą krótsze, mniejsze i rzadziej wprowadzane będą nowości. To może być koniec „fast fashion” , jakie znamy. Klientki i klienci skupią się na ponadczasowych elementach garderoby – inwestując w jakość i uniwersalność. Zauważają to powoli nawet projektanci wiodących marek odzieżowych, którzy postulują, że obecny  system w którym płaszcze zimowe zamawia się latem, a kostiumy kąpielowe zimą nie działa. Jak jednak podkreśla David Shah współpraca nigdy nie była mocną stroną branży modowej i to, czy postulowane zmiany się przyjmą, będzie zależało od tego, jak na nowy pomysł zareagują najwięksi rynkowi gracze.

Pałeczkę przejmą młodzi

A właściwie wyznawane przez nich wartości.  Przed pandemią dwie trzecie odzieży kupowano w sklepach stacjonarnych. Jednak ze względu na koronawirusa i ograniczenia w możliwości dokonywania fizycznych zakupów filozofię pokolenia Z „kupuj mniej, kupuj lepiej”, opartą na recyklingu, zrównoważonym rozwoju, przerabianiu, wynajmowaniu i odsprzedaży, przyjmują starsze pokolenia.  Generacja Z chce zobaczyć lepszy świat, w którym kreatywność, tożsamość, społeczność, optymizm i empatia są najważniejsze. Ich głosy będą nabierać na sile zwłaszcza teraz, gdy czują, że rezygnują ze swojej przyszłości, ze swoich wygód, aby uchronić innych (czytaj starszych) przed zagrożeniem. I będą oczekiwać, aby gospodarka po koronawirusie nie była budowana na ich plecach, jak to było w przypadku załamania gospodarczego w 2008 roku, kiedy banki (odpowiedzialne za kryzys) zostały dofinansowane, a tysiące młodych ludzi wyrzucone na bruk.  

Online przyspieszy, jak nigdy dotąd

To oczywiście truizm – wszyscy wiedzą, że zakupy mniej lub bardziej przeniosły się do Internetu, nawet jeśli w przypadku naszej branży jest to trudniejsze i mniej wygodne w porównaniu z zakupem czapek czy koszulek.  Zaskakujące jednak jest tempo tych zmian. Według Microsofta mamy do czynienia z dwuletnią transformacją cyfrową w zaledwie dwa miesiące. Koronawirus szerzej otworzył drzwi dla armii robotów zastępujących nas na kolejnych stanowiskach (wszak szyjący robot nie zachoruje i nie zatrzyma na kilka tygodni całej produkcji) i przyspieszył istniejące już trendy związane z automatyzacją. W pełni zautomatyzowane sklepy do tej pory były  technologiczną ciekawostką, dzisiaj zaczynają wydawać się koniecznością.  W dodatku sztuczna inteligencja, wirtualne projektowanie, czy korzystanie z zaawansowanej analizy danych mogą pomóc w zmniejszeniu zapasów i zminimalizowaniu ryzyka oraz kosztów, a tym samym odrobieniu strat z okresu zamknięcia i transformacji.

To w końcu rewolucja czy powrót do świata przed pandemią?

Koronawirus dał światu mody szansę na całkowite wymyślenie siebie na nowo, a raczej przewartościowanie priorytetów i  zmianę sposobu funkcjonowania. Czy wykorzystamy tę okazję jako branża? I czy my jako klienci będziemy tym zainteresowani? Czy będziemy chcieli zostać online, czy zatęsknimy za fizycznym kontaktem? Czy faktycznie będziemy kupować mniej, a lepiej, czy jednak zwycięży chęć kupowania dużo i tanio? Czy zadbamy o środowisko? Porzucimy trendy?

Kryzys w 2008 roku też miał wszystko zmienić, a jednak właściwie większość rzeczy pozostała “po staremu”. Jak będzie tym razem? Wrócimy do tego co było, czekają nas zmiany czy kompletny restart i budowa zupełnie nowego świata? To wszystko okaże się już niedługo.

Pełny tekst Davida Shah w języku angielskim można znaleźć tutaj:

https://www.maredimoda.com/en/reset-or-restoration-by-david-shah-head-of-the-maredimoda-trend-board/

Dodaj komentarz